FORUM SZYNSZYLE :: NERKI / PĘCHERZ MOCZOWY: niewydolność, zator, polip, kamica
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
NERKI / PĘCHERZ MOCZOWY: niewydolność, zator, polip, kamica
Autor Wiadomość
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 5 Stycznia 2014, 21:58   NERKI / PĘCHERZ MOCZOWY: niewydolność, zator, polip, kamica

Ponieważ nie ma wiele informacji na ten temat i jest to bardzo rzadki przypadek, który oczywiście musiał trafić na mnie..., opiszę Wam czego się w krótkim czasie dowiedziałam, a co niestety skończyło się dla mojego Krecika tragicznie...

Krecik zrobił się nagle bardzo apatyczny, w ogóle się nie ruszał całymi dniami i nocami, siedział tylko w jednym kątku. Przestał jeść, podskubywał tylko czasem kawałek listka, jedną malutką morwę itp. Dlatego z początku myślałam, że przyczyną może być wzdęcie/zaparacie, gdyż bobki były bardzo malusie. Wymacałam brzuszek, był nabrzmiały, zatem zaczęłam podawać melisę, miętę, rodzynka i rumianek do picia.
Dnia następnego brzuszek się zmniejszył, ale dale czułam tam jakąś gulkę. Myślałam, że może wątroba zaczęła się oddzywać i jest powiększona (gdyż Krecik był szynszylkiem chorym na serce i regularnie przyjmował leki nasercowe, które osłabiają wątrobę) lub że przerosły mu zęby i może z tego powodu przestał jeść, a co za tym idzie bobki są mniejsze.
Zaczęłam go dokarmiać, do strzykawki z rozrobionym Rodi Care chętnie się dosysał, co by potwierdzało teorię zębów: że jest głody, ale sam nie może jeść.
Podczas dokarmiania po raz pierwszy w życiu mnie wtedy osikał, pomyślałam zdarza się - wiercił mi się, a ja go trzymałam żeby jadł dalej, może z tego właśnie powodu był niespokojny.
Dnia następnego jednak podczas dokarmiania zauważyłam, że co pół podanej strzykawki on się znów wierci, więc zaczęłam go puszczać chwilowo - od razu biegł w kątek sikać, z czego to były małe już plamki, i tak po każdej strzykawce... - dziwne.
Ponieważ od kilku dni był wciąż osowiały i nawet dokarmianie nie dodawało mu sił, mimo, iż bobki były już większe, stwierdziłam, że trzeba jechać do weta, bo mi Kreciolek zaniknie - w związku z niejedzeniem zaczął chudnąć.
Jeszcze jednym objawem, który mnie niepokoił był fakt, że na wybiegu nie chciał biegać, tylko siadał mi na kolanie lub ręce (co się zdarzało, jak miał gorszy dzień i słabiej się czuł od serduszka), ale wyglądało jakby miał problem z wskoczeniem gdziekolwiek i zeskoczeniem, namyślał się robił to bardzo powoli.

Zatem pędem do Bielska. Pierwsze podejrzenie - zęby. Najpierw pani dr. sprawdziłą je wziernikiem - idealne. No ale skoro nie je, a do strzykawki się dosysa, to może przerastają korzenie - zatem marsz na RTG. Wszystko idealnie, korzenie także wzorowe.

W takim razie pobieranie krwi, czy właśnie wątroba nie daje się we znaki. Gdy pobrałyśmy krew, mówię, że wydaje mi się, że Krecik nie trzyma moczu. W takim razie pani dr. chciała pobrać mocz do badania. Starając się wycisnąć go z pęcherza, zauważyła, że jest ogromny, więc się ucieszyła, że powinno się go dużo uzbierać. Mówię jej, że od 2 dni czuję tam jakąś gulkę i myślałam, właśnie to wątroba. Okazało się, że to nie wątroba, tylko właśnie pęcherz, ale pomimo jego wypełnienia nie dało się w ogóle pobrać moczu.

Zatem kolejne zdjęcie RTG tym razem jamy brzusznej. Wyszło, że faktycznie bardzo dużą powierzchnię zajmuje pęcherz, zatem na USG.
Na USG wyszło bardzo dużo piasku w pęcherzu moczowym, mienił się na monitorze, ale kamieni nie było. Pani dr. mówi, że koniecznie trzeba pęcherz opróżnić, zatem cewnikujemy.

Okazało się do tego, że Krecik znów miał tajemniczy "serek" na penisku. Okazało się, że jest to naturalny łój, powstały z braku higieny - Krecik najprawdopodobniej nie miał już siły się schyli (możliwe, że przez bolesność brzuszka), żeby sobie sprzęcik wyczyścić. W każdym razie na pewno to nie było przyczyną niedrożności.

Niestety cewnik wchodził tylko do pewnego momentu i dalej ani rusz. Potrzebna była pomoc asystentki, która wstrzykiwała do środka do cewki sól fizjologiczną, aby udrożnić wejście, bezskutecznie. Później były podejmowane jeszcze próby innym cewnikiem, ale także bez rezultatów, udało się jedynie częściowo udrożnić i ściągnąć około 1/3 moczu z pęcherza. Pani dr. podejrzewała polipa:

Cytat:
Bardzo kiepsko to wygląda zator jest na wysokości zgiecia cewki tylko do tego momentu wchodzi cewnik jest to punkt którego nawet nie bardzo jak mozna zoperować boje sie ze to jest jakiś polip.


Krecik dostał leki rozkurczowe i przeciwbólowe z nadzieją, że może się odetka.
Niestety nic nie ruszył, a mocz szybko na nowo się gromadził, trzeba było robić punkcję.
Jedyną szansą była operacja i udrożnienie cewki od środka, w przeciwnym wypadku doszło by do skażenia organizmu mocznikiem i śmierci.

Cytat:
Zator jest w części miednicznej [...] albo spróbuję udroznić to od jamy brzusznej albo klapa


W międzyczasie przyszły wyniki badania krwi:
Cytat:
nerki wysiadają kreatynina ponad 2 mocznik ponad 200.


Jedyną szansą była operacja, ale ponieważ Krecik był słaby, wychudzony i z chorym serduszkiem istniało ryzyko, że nie przeżyje narkozy - i tak też się stało... :(

Co się okazało:

to nie był polip, tylko czop, który się tworzy przez długi okres czasu ze złuszczającego się naskórka w nerkach. Jest to choroba nerek, mająca różne przyczyny: bakteryjna - dlatego Szarik może być zarażony (czekam na wyniki posiewu), nerki mogły być chore od dawna, a leki na serce tylko przyspieszyły ten proces, mogło to wynikać z osłabienia odporności i infekcji... nie wiadomo dokładnie skąd się wzięło...

Problem jest taki, że jest to wcześniej prawie nie do wykrycia! :( Można robić co pół roku badania moczu, ale podobno nie zawsze i tak da się w nich to zauważyć...

Możliwe objawy do zaobserwowania, które w moim przypadku były zrzucane na karb chorego serduszka, a które mogą ewentualnie zapalić lampkę ostrzegawczą gdy inny szyszek nie będzie miał chorego serca:

- problemy z jedzeniem (u Krecika już od dawna mogły wynikać właśnie także z problemów z nerkami), nieregularne tracenie apetytu, a co za tym chudnięcie i przybieranie na przemian
- apatia, "spokojniejszy charakter" zwierzątka
- nieprzyjemny zapach moczu
- posikiwanie / bardzo częste oddawanie moczu (u Krecika znów wszyscy myśleli, że to do leków na serce - furosemid jest moczopędny)
- w końcowej fazie (zatkania cewki) problemy z poruszaniem, bolesność jamy brzusznej, gulka / nabrzmiałość brzuszka

A to opis kamicy pęcherza moczowego, która ma podobne objawy i była także podejrzewana, z książki "Choroby szynszyli" W. Grudzień:

Cytat:
Jest to rzadkie schorzenie u szynszyli fermowych. Diagnozuje się tę chorobę głównie u samców.

Przyczyna: na skutek błędnego żywienia dochodzi do zakwaszenia moczu i wytrącania się nierozpuszczalnych soli (szczawiany, cystyniany, moczany, krzemiany) w postaci piasku, który z biegiem czasu zaczyna tworzyć kamienie na dnie pęcherza moczowego. Podawanie nieumytych warzyw i owoców także sprzyja powstawaniu tej jednostki chorobowej. Do tej choroby predysponuje także niedobór witaminy A.

Objawy: Stwierdza się wzmożone oddawanie moczu w małych porcjach. Mechaniczne drażnienie śluzówki powoduje mikrourazy, co sprzyja infekcjom bakteryjnym. W niektórych przypadkach kamienie zatykają cewkę moczową, w wyniku czego następuje bezmocz oraz mocznica. Palpacyjnie stwierdza się bolesność powłok brzusznych.

Zmiany anatomiczno-patologiczne: Sekcyjnie stwierdza się obecność kamieni w pęcherzu moczowym. Błona śluzowa pęcherza moczowego jest rozpulchniona i pokryta wybroczynami.

Rozpoznanie: Diagnozę należy postawić w oparciu o badanie kliniczne oraz dodatkowe badanie USG i RTG.

Leczenie: Z wyboru jest leczenie chirurgiczne. Przy drobnych kamieniach można próbować ich rozpuszczenie przez podawanie 2 razy dziennie per os roztworu kwasu cytrynowego lub jako dodatek do karmy chlorku amonu (NH3Cl) w dawce 0,3 g/kg masy ciała.

Zapobieganie: Przy skarmianiu pasz soczystych należy je odpowiednio wcześniej umyć i wysuszyć.


Krecik był już operowany, zator został usunięty, niestety dr. nie zdążyła go zaszyć, bo serduszko nie wytrzymało :542: [/b]
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
Roksana 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 3 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 04 Wrz 2013
Posty: 553
Skąd: Zawiercie
Wysłany: 5 Stycznia 2014, 22:06   

Mausi, dziekujemy za caly ten opis. Faktycznie, straszna choroba :( . Biedny Kreciolek :(
_________________
:serce:


:serce:
 
     
gAndzia 
Minimum aktywności na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 20 Gru 2013
Posty: 46
Skąd: Wrocław i inne
Wysłany: 5 Stycznia 2014, 22:57   

Mausi, ja również dziękuję za opis. Może kiedyś w mojej przyszłej wetowej pracy uda mi się uratować jakiegoś futrzaka, przypominając sobie Krecika i jego chorobę.
Zrobiłaś dla niego wszystko co się dało zrobić
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 17