FORUM SZYNSZYLE :: Co mogło być przyczyną śmierci szynszyla?
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Co mogło być przyczyną śmierci szynszyla?
Autor Wiadomość
Kasia88 

Wiek: 31
Dołączyła: 25 Sty 2013
Posty: 3
Skąd: Chełmno
  Wysłany: 25 Stycznia 2013, 20:54   Co mogło być przyczyną śmierci szynszyla?

Witam. Do nie dawna posiadałam dwa szynszyle - samiczki. Nigdy nic im nie dolegało, nie było z nimi większych problemów. Ula (bo o niej mowa) była spokojniejsza. Wolniej biegała i była bardziej strachliwa. Gdy się czegoś przestraszyła lub po zagonieniu do klatki (staram się nie łapać szynszyli) siadała i bardzo szybko oddychała. Nic nie wskazywało na to, że stanie się coś złego. Dzień przed tym jak odeszła była trochę spokojniejsza. Może ktoś wie dlaczego tak się stało. Gdy rano się obudziłam zobaczyłam ją leżącą na boku a w okolicy tylnich nóg była dość duża kałuża jakiejś bezbarwnej wydzieliny. Pomyślałam, że nie jest dobrze... Zadzwoniłam do chłopaka i mieliśmy jechać do weterynarza. Cały czas bardzo szybko oddychała. Gdy schodziła na dół nie mogła utrzymać się na nogach, kołysało nią. Wyjęłam ją z klatki i położyłam na łóżku. Położyła się na boku. W ciągu kilkunastu minut zaczęła się dusić i ku mojej rozpaczy odeszła :( Czy ktoś wie co mogło być przyczyną?
 
     
Kasia88 

Wiek: 31
Dołączyła: 25 Sty 2013
Posty: 3
Skąd: Chełmno
Wysłany: 26 Stycznia 2013, 12:17   

Naprawdę nikt nic nie wie? :(
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 26 Stycznia 2013, 12:22   

Kasia88, po takich objawach ciężko jest coś stwierdzić... mogła mieć jakąś wadę genetyczną, albo chore serduszko, albo coś z nerkami, skoro ciecz była bezbarwna - mógł to być mocz, tylko, że prawidłowo powinien być u szynszyli ciemny... nie wiem, odpowiedzi mogłaby Ci dostarczyć tylko sekcja...
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
Kasia88 

Wiek: 31
Dołączyła: 25 Sty 2013
Posty: 3
Skąd: Chełmno
Wysłany: 26 Stycznia 2013, 13:09   

Myślałam, że może kogoś spotkało coś podobnego... Dziękuję Ci za odpowiedź.
 
     
Alaa 
Minimum aktywności na forum


Wiek: 25
Dołączyła: 03 Lut 2013
Posty: 38
Skąd: Strzegom
Wysłany: 5 Lutego 2013, 19:30   

Moja kulka też zachorowała z dnia na dzien tak po prostu , wieczorem jeszcze latała po nowej klatce a rano nie mogła wyjśc z miski z piaskiem jakby dostała jakiegoś paraliżu ... musiałam ją zmuszać do chodzenia... weterynarz nie wiedział co się dzieje ( nie był od gryzoni ale nie ma takiego u mnie i nie mialam wyjscia musialam isc do niego) miala obniżoną tempetature jakies 35 stopni i zmniejszone tętno.. dostala antybiotyk . Przez 4dni walczyła dostawała leki , dowadnianie ... nie pomogło . Nie jadła , nie pila , nie załatwiała się ... miała juz zapadnięte oczy .... do tej pory nie wybacze sobie tego ze jej nie ulżyłam ale nie potrafiłam miałam nadzieje , że przeżyje. Odeszla mi na kolanach , udusiła się ;( i za nic się nie dowem co jej sie stało ... trzeba się pogodzić. Ważne , że juz nie cierpi.
_________________
Lukrecja 14.12.2012
Luna (2) 3.02.2013

Luna (1) 18.02.2012 - 28.11.2012 [*] ;( (
 
     
pekaesiara 

Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 2
Skąd: Gdynia
Wysłany: 12 Lutego 2013, 12:24   Szylka zdechła po 3 dniach h

Witajcie. Miesiąc temu kupiłam 3 miesięczną szynszylke ( samiczkę). Postanowiłam dokupic jej koleżankę żeby nie była sama i tak też zrobiłam. W sobotę odkupiłam od pani prowadzącej hodowlę piękną 3,5 miesięczna samiczkę(dużo większą niż mój maluszek - co mnie przeraziło). Szylki bardzo się polubiły, chociaż ta nowa (Lola) była bardzo zestresowana i przerażona. Po przejrzeniu tego forum stwierdziłam, że pewnie jest to kwestia nowego otoczenia i nowego właściciela więc postanowiłam dac jej trochę czasu, najważniejsze było dla mnie to że Fela polubiła Lole i że dobrze się dogadywały. Troszkę przeraził mnie fakt że Lola panicznie się bała kontaktu z człowikiem, ale nadal, była u mnie dopiero kilka dni i stwierdziłam że pewnie potrzebuje czasu. Idąc za radami na Waszym forum wypuszczałam ją w pokoju gdzie nie miała kryjówek i musiała prędzej czy później zwrócic uwagę na mnie. Niestety dziś rano gdy przyszłam zobaczyc jak mają się moje małe kulki okazało się że Lola zdechła. Musiało to nastąpic pomiędzy godziną 6 a 12. Gdy ją wypuszczałam nie miała możliwości zjedzenia czegoś szkodliwego, również w klatce nic takiego nie było. Dodam że dziś jest 3 dzień kiedy u mnie jest. Czy to możliwe że szylka była chora od początku ?
 
     
kaffa 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 53 razy
Wiek: 42
Dołączyła: 11 Sie 2012
Posty: 3290
Skąd: Wrocław\Shrekownia\
Wysłany: 12 Lutego 2013, 12:36   

Prawdę możesz uzyskać tylko poprzez sekcję zwłok.
1 moje pytanie - jaką jadła karmę? Szynszyle karmę muszą mieć zmienianą powoli, nie można sypnąć jej jakiejkolwiek karmy, tylko dawać tę co miała i powoli dodawać nowej karmy. Nie wiem czy sprawdzałaś czy robi kupki. Czy pije. Pytań jest tysiące. Czy zachowywała sie w miarę normalnie - czy piszczała i sie kuliła. Szynszyle z fermy zazwyczaj są dzikawe.
 
     
Szynszyla81 
Aktywni na forum



Wiek: 38
Dołączył: 14 Sty 2013
Posty: 85
Skąd: Poznań
Wysłany: 12 Lutego 2013, 14:53   

Napisz coś więcej bo nie wiele wiemy czy były jakieś symptomy wcześniej przed tym feralnym zdarzeniem.Każda informacja może być przydatna.Napewno jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie wykryła by sekcja
 
     
pekaesiara 

Dołączyła: 24 Sty 2013
Posty: 2
Skąd: Gdynia
Wysłany: 12 Lutego 2013, 15:57   

Zapytałam dziewczynę która mi ją sprzedawała o karmę, powiedziała mi jaką ona daje, ja miałam tą samą więc zmiany karmy nie było. Zapytałam również o smakołyki które lubi aby się jej przypodobac ( spokojnie, nie przekarmiałam jej). Szyla zachowywała się normalnie, pierwszego dnia była troszkę nieśmiała i bała się mojej ręki, drugiego dnia była już zdecydowana poprawa, poruszała się swobodnie po klatce i pokoju w którym ją puszczałam i chętnie badała teren. Załatwiała się, Piła wodę i jadła zupełnie normalnie, a nawet dośc dużo, prznajmniej więcej niż Fela. Nie piszczała jedynie porozumiewała się z koleżanką i z nią zabawiała. Była mniej ruchliwa niż Felka na początku, trochę bardziej ostrożna, ale z czasem robiła się coraz bardziej otwarta. Jedyną niepokojącą cechą dla mnie było to, że bardzo nieprzyjemnie pachniała, myślałam że to może kwestia tego że załatwiła się w kartonie w którym ją przewoziłam (była tam około 15 minut) jednak później okazało się że karton nie śmierdzi. Poprzednia właścicielka uważa że zwierze na 100% było zdrowe bo "skakało i jadło" kiedy zaproponowałam że pójdę do weterynarza i okaże się że sprzedała mi chorego maluszka to zwróci pieniążki za lekarza i za szylke lub po przebadaniu odda mi nową to powiedziała "nie".

Poprzednia właścicielka trzymała ją normalnie w domu, miała kilka odmian parek i gdy były małe to je sprzedawała.

Boję się troszkę że jeśli była chora to i Felka może byc chora, póki co i Fela i ja jesteśmy w małym szoku. Fela jest dośc przestraszona i ma zły humorek ( woli się tulic na rękach niż pobiegac) . Wymyłam dokładnie całą klatkę i jej zawartośc mam nadzieję że to wystarczy.
Ostatnio zmieniony przez pekaesiara 12 Lutego 2013, 16:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
dddarunia3 
Minimum aktywności na forum


Wiek: 29
Dołączyła: 14 Mar 2013
Posty: 13
Skąd: Polska
Wysłany: 14 Lipca 2013, 13:00   Musiałam uśpić moją samiczkę..

Minął już tydzień odkąd musiałam uśpić u weterynarza moją samiczkę, tak się zastanawiam co było z nią nie tak. Miała dwa latka, dwa miesiące temu urodziła małą. Przez te dwa latka nie było żadnych oznak, nic nie zauważyłam takiego czym mogłabym się martwić. Była trochę "dzika", w porównaniu do mojego drugiego szynszyla, samca, nigdy nie dawała się głaskać czy pieścić, zawsze uciekała gdzieś. Była wylatana, dobrze karmiona. Tego feralnego dnia wypuściłam ją i samca z klatki aby trochę polatała po pokoju. Przed wypuszczeniem jej z klatki zauważyłam, że jest jakaś taka inna, troszkę osowiała, nie taka żważa jak zawsze. Nie zwracałam tak na niej uwagi podczas ich wybiegu ale widziałam, że lata po pokoju. Po 30min chciałam ją schować z powrotem i gdy ją wziełam na ręce była bezwładna...położyłam ją na łóżku a ona nic, nawet się nie ruszała, kompletnie obezwładniona. Za parę chwil dostała jakby padaczki, paraliżu. Oddychała ale się nie ruszała. Pojechaliśmy szybko do nocnego dyżuru bo była 12 w nocy. Weterynarz zrobił jej dwa zastrzyki. Nic to nie dało. Leżała bezwładna...Wet coś tam gadał, że może gdzieś spadła i coś sobię zrobiła z kręgosłupem albo dostała jakiegoś krwotoku. Powiedział, że może nie przeżyć do rana i lepiej byłoby ją uśpić..Do dziś mnie to gryzie, co było tak naprawdę przyczyną.. :( (((
_________________
Daria
 
     
Yoshiko 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 18 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 11 Cze 2013
Posty: 1586
Skąd: Jastrzębie Zdrój
Wysłany: 14 Lipca 2013, 13:06   

dddarunia3, strasznie mi przykro :( . Z tego co napisałaś mogły to być objawy padaczki niestety :( . Lub też powikłania po ciąży...o ile była to jej pierwsza ciąża...niestety samiczki po ukończeniu półtora roczku, jeśli wcześniej nie miała potomstwa, nie powinno się już rozmnażać. Mogło coś się dziać, a Ty mogłaś tego nie zauważyć.
_________________
...Baka wa shinanakya naoranai... - ...Unless an idiot dies, he won't be cured...

Kourin :serce: - ze mną od 16.01.2012
Saki :serce: - ze mną od 12.01.2013
Hotaru :serce: - ze mną od 9.08.2013
Shinju :serce: - ze mną od 10.04.2014
Risa [*]...16.12.2011 - 7.04.2013... :( - na zawsze w moim :serce:
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 14 Lipca 2013, 13:11   

Nie zakładaj proszę nowych tematów, gdy takie już istnieją --> Co mogło być przyczyną śmierci szynszyla? Przenoszę temat.

Co do szylki przykro mi bardzo :( a nie przegrzała się po prostu? Ile miałaś stopni w pokoju? Nie zjadła czegoś czego nie powinna?
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
anka9110 

Dołączyła: 13 Lis 2013
Posty: 4
Skąd: Wrocław
Wysłany: 13 Listopada 2013, 21:28   

Trochę odświeżę temat, ale mam kilka pytań, które nie dają mi spokoju, a niestety żadne logiczne wytłumaczenie nie przychodzi do głowy. Dokładnie 22 września moja szynszylka urodziła 3ke małych. Było to wielkim zaskoczeniem, ponieważ biorąc ją nie wiedziała, że jest w ciąży. Razem z chłopakiem staraliśmy się zapewnić małym odpowiednią opiekę, jednak nasza większa ingerencja była zbyteczna. Samica cały czas miała mleko, wszystkie małe prawidłowo się rozwijały. W końcu zaczęły same jeść, wskakiwać na najwyższą półkę w klatce, biegać po odpowiednio zabezpieczonym mieszkaniu, ostatnio nawet jeden z nich zaczął robić matrixy. Wszystko było bez najmniejszych zastrzeżeń, aż do zeszłego tygodnia, kiedy jeden z młodych spadł z klatkowego pięterka i bardzo mocno uderzył się w łapkę, zaczął lekko kuleć. Oglądaliśmy łapkę na wszystkie sposoby, ale doszłam do wnisoku, że może lepiej aby przyjrzał jej się specjalista. Dzisiaj umówiłam się na wizytę. Nie chciałam zabierać go samego, dlatego postanowiłam całą trójkę rodzeństwa zapakować do transportera z termoforem. Podczas wizyty u weterynarza wszystko było O.K. Okazało się, że z łapką nic się nie dzieje, być może jest tylko obolała, na wszelki wypadek dostaliśmy lek przeciwzapalny. Wracaliśmy szczęśliwie do domu. Szynszylki spały praktycznie całą drogę, co było dość dziwne, gdyż wcześniej były bardziej pobudzone. Kiedy weszliśmy do mieszkania i chciałam włożyć je spowrotem do klatki, okazało się, że jeden z nich-Kolor (NIE ten, który miał problem z łapką) nie żyje. Wyglądał jakby spał. Dotknęłam go, nie zareagował, był jeszcze ciepły, ale nie oddychał. Nie bardzo wiedziałam co robić, dlatego zadzwoniłam do pani weterynarz co to może być i czy może można mu zrobić jakiś masaż serca, co kolwiek żeby go ratować! Niestety bylo już za późno. Lekarka powiedziała, że nie wie co mogło mu być, że prawdopodobnie miał wadę serca. Czy rzeczywiście jest taka możliwość? Wszędzie gdzie na ten temat czytałam są informację, że jeżeli szynszyla ma chore serduszko to są jakieś tego objawy; jest osowiała, nie chce jeść itp. Kolor zachowywał się zupełnie normalnie, był największy z całej trójki, najbardziej żwawy, ostatnio nawet zaczął robić matrixy. Może ktoś wie jaka mogłabyć przyczyna jego śmierci? Jestem tym zdruzgotana! On naprawdę był okazem zdrowia, wydawał się być najsilniejszym w stadzie. Bardzo proszę o odpowiedź!
 
     
monia.szila 
Niezwykle aktywni na forum



Pomogła: 1 raz
Wiek: 37
Dołączyła: 21 Sie 2012
Posty: 366
Skąd: Bolesławiec
Wysłany: 13 Listopada 2013, 21:45   

anka9110, ciężko na to odpowiedzieć, tylko sekcja by dała odp. Maluchy zawsze zabiera się z matką do weta. Dla nich to duży stres, są za malutkie by unormować sobie temp ciała, czy odpowiednio zareagować na stres. Być może z przerażenia serduszko mu nie wytrzymało.
_________________
Szilka (standard), Fuga (dark ebony), Róża (white wilson mosaic), Coco (dark ebony), Lady (white tan) oraz Kacper* (dark tan) i Alvin (medium ebony)
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 13 Listopada 2013, 21:52   

Aniu, obawiam się, że nikt z nas nie bedzie w stanie bez wątpliwości powiedzieć co sie stało z maluchem. Najprawdopodobniej (ale to troche jak wróżenie z fusów) urodził sie z wadą rozwojową serca? Wszystko było OK do pierwszego stresu. Może jeśli to jeszcze możliwe oddaj go na sekcję. Niech wet zobaczy co się z nim stało.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
anka9110 

Dołączyła: 13 Lis 2013
Posty: 4
Skąd: Wrocław
Wysłany: 13 Listopada 2013, 22:02   

Dziękuję za odpowiedź. One są już całkowicie samodzielne, często biegały bez matki, czasami siedzą osobno, dlatego myślałam, że nie musi jechać z nimi. Bardzo to smutne, był naprawdę wspaniały i do tego śliczny-jasno beżowy. Na sekcję jest już niestety za późno.
 
     
monia.szila 
Niezwykle aktywni na forum



Pomogła: 1 raz
Wiek: 37
Dołączyła: 21 Sie 2012
Posty: 366
Skąd: Bolesławiec
Wysłany: 13 Listopada 2013, 22:27   

Jakiego kolorku są rodzice maluszka? Masz ją z zoologa czy od kogoś gdzie byla z samcem wcześniej?
_________________
Szilka (standard), Fuga (dark ebony), Róża (white wilson mosaic), Coco (dark ebony), Lady (white tan) oraz Kacper* (dark tan) i Alvin (medium ebony)
 
     
anka9110 

Dołączyła: 13 Lis 2013
Posty: 4
Skąd: Wrocław
Wysłany: 14 Listopada 2013, 01:39   

Samica jest beżowa, ale jakiego koloru był ojciec niestety nie wiem. Kupiłam ją od ludzi, ale nie widziałam ich szynszyli. Dwa maluszki (teraz już jeden) są beżowe, a trzeci szary.
 
     
Ethelen 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 16 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 12 Kwi 2012
Posty: 1359
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14 Listopada 2013, 08:41   

anka9110, jeśli chodzi o wady serca - tak to możliwe, że mógł ją mieć i nie było wcześniej żadnych podstaw by o tym wnioskować. Czasem takie wady ujawniają się po kilku-kilkunastu miesiącach, mimo, że zwierzak wydaje się być chodzącym wulkanem energii - sama niestety tego doświadczyłam. Ale tak jak dziewczyny piszą - najpewniejszą odpowiedź na to pytanie mógłby uzyskać jedynie weterynarz.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!
 
     
monia.szila 
Niezwykle aktywni na forum



Pomogła: 1 raz
Wiek: 37
Dołączyła: 21 Sie 2012
Posty: 366
Skąd: Bolesławiec
Wysłany: 14 Listopada 2013, 11:38   

anka9110, wydaję mi się, że samiczka mogła urodzić maluszki z chowu wsobnego, jeśli zbyt długo była w jednej klatce z ojcem lub rodzeństwem. Obserwuj i waż przede wszystkim te dwa maluchy co przeżyły. Jak chcesz pomożemy Ci rozpoznać płeć maluszków, w tym celu zrób fotkę zadków i umieść ją w odp. dziale.
_________________
Szilka (standard), Fuga (dark ebony), Róża (white wilson mosaic), Coco (dark ebony), Lady (white tan) oraz Kacper* (dark tan) i Alvin (medium ebony)
 
     
anka9110 

Dołączyła: 13 Lis 2013
Posty: 4
Skąd: Wrocław
Wysłany: 15 Listopada 2013, 18:43   

płeć mam juz rozpoznana. jeden to samiec, a druga samiczka :-) wagę maja w normie-tak powiedzial weterynarz. narazie wszystko jest ok. gdybym jednak miała wątpliwości na pewno bede pisac. dziękuję za pomoc! :-)
 
     
Afra87 
Minimum aktywności na forum


Wiek: 31
Dołączyła: 18 Mar 2014
Posty: 6
Skąd: Rybnik
  Wysłany: 18 Marca 2014, 18:13   Co jej było :(

Witam, moja szynszyla zmarła dziś po 10 latach, w związku z tym mam pytanie.
Od jakiegoś czasu siusiała i robiła kupki po siebie, przy czym nie zachowywała się tak jak kiedyś, była bardziej osowiała ale latała normalnie. Miała też problemy z jedzeniem ale jadła. Jakiś rok temu wrastały jej zęby tylnie i miała zabiegi przycinania. Myślałam że znowu jej wrosły dlatego ma te problemy z jedzeniem, pojechałam do weterynarza i pani mi tam powiedziała oczywiście nawet szylki nie obejrzała, że to problem z trawieniem. Cóż wróciłam zaczęłam dokarmiać, zaczęła jeść więcej to przestałam, ale dziwiło mnie to że jedząc normalnie chudła. Przedwczoraj zaś ją dokarmiałam ale jakaś dziwna była, już jakby traciła rzeczywistość, siedziała w kącie skulona, jak ją wyjęłam to biegała ale to już było inne stworzenie, dziś zmarła. Po zgonie obejrzałam jej pyszczek w środku i się przeraziłam, był tam język powiększony przynajmniej 5x i coś dziwnego wyrastało jej z zębów, przypominało rafe koralową … Co mogło się stać???
 
     
didaś 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 25 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 02 Wrz 2012
Posty: 930
Skąd: Kraków
Wysłany: 18 Marca 2014, 18:18   

Na to pytanie odpowie Ci tylko weterynarz. Dobra rada na przyszłość- jeśli wet szyla nie ogląda, należy go zmienić. Nikt jeszcze nic w ciemno nie wymyślił nie badając zwierza palpacyjnie, nie osłuchując, nie oglądając.

Jeśli coś było nie tak z zębami, to masz odpowiedź. A osowiała była pewnie z bólu- przy bólu nawet jedząc "normalnie" szyszek może tracić na wadze. Ale co to było dokładnie- nikt Ci nie powie poza wetem.

Bardzo mi przykro. Czy mogła żyć- tego się nie dowiemy.
_________________
"Do not quench your inspiration and your imagination; do not become the slave of your model."
V. van Gogh


Ostatnio zmieniony przez didaś 18 Marca 2014, 18:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Afra87 
Minimum aktywności na forum


Wiek: 31
Dołączyła: 18 Mar 2014
Posty: 6
Skąd: Rybnik
Wysłany: 18 Marca 2014, 18:24   

Wiele lat temu (około 12) chodziłam do tej samej przychodni i też mi zwierzaka załatwiła ale tam akurat był inny przypadek. Już na pewno więcej tam moja noga nie postanie, najgorsze jest to, że to już czwarty wet w okolicy na którym się zawiodłam. Zostali jeszcze dwaj. Tragedia normalnie, idziesz po pomoc, kasuje i odsyła do domu a Ty myśl człowieku co jest grane.
 
     
kaffa 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 53 razy
Wiek: 42
Dołączyła: 11 Sie 2012
Posty: 3290
Skąd: Wrocław\Shrekownia\
Wysłany: 18 Marca 2014, 18:28   

Nie wiem co ci odpisać :(
Moja wet jak czegoś nie jest pewna odsyła do spec. od gryzoni. Jak masz jeszcze jakieś szynszylki to sprawdź u nas w dziale weterynaryjnym czy jest ktoś polecany. W przypadku zwierzątek tak nietypowych jak szynszyl dobrze jest być na forum miłośników tych zwierząt, zawsze ktoś coś poradzi, czy pomoże.
Bardzo mi przykro że straciłaś przyjaciela.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 40