FORUM SZYNSZYLE :: CHOROBA SERCA
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
CHOROBA SERCA
Autor Wiadomość
Basia.Kulkowska 
Minimum aktywności na forum



Dołączyła: 05 Cze 2013
Posty: 25
Skąd: Wrocław
Wysłany: 14 Wrzeœnia 2013, 22:56   CHOROBA SERCA

W tygodniu wybralismy się z Jagódką do weterynarza, z poszarpanym noskiem (znów sprawka Basi) i przy okazji na kontrolę zdrowia malucha. Okazało się że Jagódka ma słabe serduszko, niedomykalność zastawki serca. Dostalismy skierowanie na usg i ekg na kliniki.
Lekarz zalecił dokarmianie Jagódki ( waży 465g, ale czytając inne posty w temacie o dokarmianiu uważam, że nie jest tak źle, tym bardziej, że od kiedy jest u nas przytyła i to dość sporo). 2x dziennie ma dostawać lek, jakiś doraźny, dopóki nie będzie miała zrobionych dodatkowych badań.

Czy szynszyle często chorują na serce? Podejrzewam, że choroba wymaga stałego leczenia, ale czy szynszyla ma szansę na długie i spokojne życie? Według mnie trzyma się dobrze, nie męczy się szybko, jest żywa, ale nerwowa trochę. Daję je jeszcze czas na aklimatyzację, bo jest u nas dopiero od 2 miesięcy.
Jak podnieść odczynnik hemoglobiny i hematokryt? Co podawać? Pokarm miękki wystarczy? Lekarz zalecił 30ml pokarmu, chyba że nic nie je to 60ml.
 
     
Snow. 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 7 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Mar 2013
Posty: 408
Skąd: Pruszków
Wysłany: 14 Wrzeœnia 2013, 23:27   

Na ostatniej wizycie kontrolnej z Zuzią usłyszałam, że trzeba zrobić usg, bo ma szmery nad sercem.
Podobno ma to większość szynszyli i lekarze wysyłają na badania, ale okazuje się, że to nic groźnego. Chcę się z nią wybrać, zobaczymy co to dokładnie, ale ona i tak ma 5 lat, przeszła nie jeden stres (2 przeprowadzki z właścicielką, 3 do mnie), więc jakby na coś chorowała, to by wyszło już dawno... Na wszelki wypadek się wybiorę.
Poza tym, jak wet stwierdził, że mała ma niedomykalność zastawki? Musiałby zrobić usg, żeby to stwierdzić... To tylko podejrzenia, zrób badania na wszelki wypadek. Może to po prostu przypadłość, o której mówił mi wet i nie należy się nią martwić...
Co do papki, ja swoim podaję, to nic złego, podawaj tyle ile zechce. Moje jedzą papkę raz dziennie+ jedzonko z miseczki, do woli.
_________________

Zuzia- Fiolet (11.2005),
Rózia- Aksamitny Brąz (11.11.2011),
Fruzia- Extreme Mozaika (06.2012),
Lilka- Beż Hetero (06.10.2012),
Dolly- Tan Medium (24.06.2014)

Suzie, biegaj szczęśliwie za TM...
 
     
Basia.Kulkowska 
Minimum aktywności na forum



Dołączyła: 05 Cze 2013
Posty: 25
Skąd: Wrocław
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 00:17   

Właśnie z tego co pamietam (a w stresie to za dużo nie zapamiętałam) , to własnie mówił, żeby na 100% potwierdzić, trzeba zrobić usg. Szmery też wysłuchał. Podobno szyszki, co trochę przeżyły mogą mieć takie wariacje z sercem, a była w 3 róznych domach. Mam nadzieję, że to nic groźnego. Dzięki za pocieszenie.
Papki za bardzo nie chce jeść, ale z miski tym bardziej...
 
     
Snow. 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 7 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Mar 2013
Posty: 408
Skąd: Pruszków
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 00:29   

Na siłę jej wciskaj, musi coś jeść... moja Rózia po operacji i stracie maluchów też nie chciała jeść, to dawałam jej to co jadła. Przerobiłam miski crocksów z vl, suszonej pokrzywy, a po 2 dniach jadła papkę z chęcią (a wcześniej dostawała na siłę). To kwestia czasu, może jak zgłodnieje, to zacznie jeść? Trzymam kciuki za małą :)
_________________

Zuzia- Fiolet (11.2005),
Rózia- Aksamitny Brąz (11.11.2011),
Fruzia- Extreme Mozaika (06.2012),
Lilka- Beż Hetero (06.10.2012),
Dolly- Tan Medium (24.06.2014)

Suzie, biegaj szczęśliwie za TM...
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 01:42   

Mój Krecik ma chore serce, dostaje leki: Fenbendazol i Vetmedin, do końca aswojego któtkiego życia... Niedomykalność zastawki to kwestia czasu - niestety :( jeśli Twoja mycha nie chudnie to i tak jest w lepszej sytuacji
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
kaffa 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 53 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 11 Sie 2012
Posty: 3290
Skąd: Wrocław\Shrekownia\
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 08:59   

Basia.Kulkowska, o kurcze :( to mnie podłamałaś. Fakt jagodzia nie miała łatwego życia. Mam nadzieję że malusia ma zdrowe serduszko :( . Kurcze jak ją widizałam ostatnio to piękniała w oczach. Mordusia zrobiła się taka cudna i futereczko takie gęste i ładne. Z wagą ie jest tragicznie , moja tusia waży podobnie. A miki mojej mamy 410 (jest dokarmiany roci care) a tobie co wet przepisał?
Snow mam nadzieje że twój wet ma racje
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 18:19   

Basiu :( tak mi przykro , mam nadzieję,że to tylko związane jest ze stresem, bo u mojej mamy (Bunia) został synek Jagódki, matko :( tak kocham tego rozrabiakę, więc jego mamcia też pewnie kochaniutka. Trzymam za was kciukasy i pewnie niedługo pojadę z Jędrusiem do weta na kontrolę.
 
     
Basia.Kulkowska 
Minimum aktywności na forum



Dołączyła: 05 Cze 2013
Posty: 25
Skąd: Wrocław
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 18:40   

Jutro zadzwonię i umówię się na dodatkowe badanie. Jest nadzieja, że to nie niedomykalność, z tego co wywnioskowałam. Czy jest to choroba od urodzenia czy nabyta? W tygodniu będziemy na kontroli, na ważeniu. Mausi, wiesz może jak długo mogą kulki z tym żyć? Czy to kwestia miesięcy, czy może kilku lat? Wiadomo, że higiena życia ma znaczenie...
kaffa, na serduszko nie wiem co przepisał :/ taka byłam zdenerwowana, że zapomniałam zapytać, jakieś kapsułki, dopytam. A pokarm : Herbi Care Plus. Tylko strasznie się wyrywa i karmienie ze strzykawki nie przynosi efektu, bo wszyscy jestesmy ufajdani, a w pyszczku niewiele zostaje. Może macie jakies lepsze sposoby, np. spróbować dać jej na łyżeczkę? albo chociaż trzymać ją jakiś sposób, żeby się nie stresowała? Albo może czymś innym spróbować, jak nie smakuje?
Quiet, chyba warto, bo przez przypadek u nas wyszło :/ nic nie zapowiadało jakichkolwiek problemów, niestety. A cudowna Jagódka jest :) Jędruś słyszałam, że też boski ;)

alarm odwołany, Jagódka wcina z palca aż mi sie uszy trzęsą :) ufff ulga..
Ostatnio zmieniony przez Basia.Kulkowska 15 Wrzeœnia 2013, 19:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 19:28   

matko jak dobrze,że wcina :) , widocznie woli bliższy kontakt z człowiekami :D
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 20:18   

Basia.Kulkowska napisał/a:
Czy jest to choroba od urodzenia czy nabyta?


zdecydowanie wrodzona, szyszek musiał się już taki urodzić.

Basia.Kulkowska napisał/a:
Mausi, wiesz może jak długo mogą kulki z tym żyć?


w Bielsku najdłużej żyjącym szynszylem z wadą serca był Karmelek od anezob i żył 4 lata. Ale to dlatego, że był duży, miał dobrą wagę i jego wada została wcześnie zdiagnozowana i leczona.
Dr. Kudła powiedział mi wprost, że to był wyjątkowy przypadek, że Karmel żył tak długo i że mój Krecik na pewno tyle nie dożyje :cry:
Także jest to także uzależniona od osobnika, jego wagi i kondycji.

Basia.Kulkowska napisał/a:
A pokarm : Herbi Care Plus. Tylko strasznie się wyrywa i karmienie ze strzykawki nie przynosi efektu, bo wszyscy jestesmy ufajdani, a w pyszczku niewiele zostaje.


wiele szyszek nie lubi Herbi Careu, dlatego ja podaję Rodi Care - tak samo świetna karma dla rekonwalescentów, a ma inny zapach i smakuje szyszakom ;)
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
Basia.Kulkowska 
Minimum aktywności na forum



Dołączyła: 05 Cze 2013
Posty: 25
Skąd: Wrocław
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 23:01   

Mausi napisał/a:
wiele szyszek nie lubi Herbi Careu, dlatego ja podaję Rodi Care - tak samo świetna karma dla rekonwalescentów, a ma inny zapach i smakuje szyszakom

kurczę, gdzie kupujesz RodiCare? Oprócz neta, jest dostępny gdzieś w sklepie zoo?
Mausi napisał/a:
mój Krecik na pewno tyle nie dożyje

bardzo przykre :( , na pewno ciezko "czekać" na taki dzień. Oprócz tego, że Krecik chudnie, to jest jakiś osowiały, mocno mu ta wada uprzykrza życie, traci na komforcie? :( biedny
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 23:12   

Z tego co wiem to Rodi Care jest dość ciężko dostać, nawet nie wszystkie lecznice go mają, więc najwygodniej w necie: swiat4lap.pl

Oprócz chudnięcia na razie nie ma innych objawów, dlatego dość długo trwało samo zdiagnozowanie jego choroby - był badany w pierwszej kolejności na pasożyty z kału, potem krew na wątrobę i nerki, sprawdzane zęby, podawane leki na lepsze wchłanianie itp, aż dopiero weterynarze wpadli na pomysł serca, zrobili echo i sie potwierdziło.
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 16 Wrzeœnia 2013, 08:31   

Basia.Kulkowska, słonko, Rodi care ma specyficzny zapach, dość ostry, nie wszystkie kulki chcą go jeść, jak Ci zależy to mogę ci trochę podać przez kaffę, sprawdzisz czy będzie chciała go jeść, bo karma jest bardzo droga i szkoda wywalać pieniążki jak nie będzie jadła. Nie jestem pewna ale chyba w lecznicy u dr. Piaseckiego można ja kupić, ale najpierw zadzwoń i się upewnij, (na bulwar ikara) namiary z telefonem są w dziale weterynaria Wrocław.
 
     
anezob 
Niezwykle aktywni na forum



Pomogła: 6 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 29 Paź 2012
Posty: 310
Skąd: Katowice
Wysłany: 16 Wrzeœnia 2013, 21:14   

Mausinko kochana nie Fenbendazol Krecik dostaje a Furosemid :->
Karmelek ,moi drodzy żył 4lata od zdiagnozowania ale w sumie 5,5lat.
Każda kulka jest inna,ale życzę wszystkim bąblom z chorymi serduszkami żeby pobiły Karmelkowy rekord i żyły bardzo długo. Dobrze mieć w domu Furosemid w ampułce i w razie pogorszenia stanu podać kroplę do pyszczka.Nie zaszkodzi a może uratować życie. Dobrze jest też od czasu do czasu policzyć ile mały ma oddechów na minutę. Regularnie ważyć,obserwować czy nie powiększa się rozmiar brzuszka. To że kulka ma chore serce to nie znaczy ,że musi być osowiała czy nieruchawa. Nie należy zabraniać spacerów i innych przyjemności. Wszelkie zmiany w zachowaniu kuleczki chorej na serce powinny nas niepokoić i należy o nich mówić wetowi.
_________________
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 16 Wrzeœnia 2013, 21:28   

anezob napisał/a:
Mausinko kochana nie Fenbendazol Krecik dostaje a Furosemid


:oops: zawsze mylę to pieruństwo :facepalm: to na "F" i to na "F" :P dzięki Bożenko za sprostowanie :*
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
Basia.Kulkowska 
Minimum aktywności na forum



Dołączyła: 05 Cze 2013
Posty: 25
Skąd: Wrocław
Wysłany: 17 Wrzeœnia 2013, 18:48   

Quiet, byłoby mi bardzo miło :) kawałek na spróbę, jeśli to nie problem oczywiście.
anezob napisał/a:
obserwować czy nie powiększa się rozmiar brzuszka
czy jak serduszko się powiększa, to "wypycha" brzuszek? Czy staje się on jakiś napiety, czy po prostu spuchnięty przez nadmiar wody?
anezob napisał/a:
Dobrze mieć w domu Furosemid w ampułce
z tego co wyczytałam to lek moczopędny, pomaga przy chorobach serca? Odciąża organizm?
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 17 Wrzeœnia 2013, 18:59   

Basia.Kulkowska napisał/a:
pomaga przy chorobach serca? Odciąża organizm?


wspomaga oddychanie, zapobiega gromadzeniu się wody w płucach (o ile dobrze zrozumiałam)
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 17 Wrzeœnia 2013, 20:46   

Furosemid jest lekiem moczopędnym, powoduje wydalanie wody z organizmu, jest potrzebny gdy choruje się na serduszko lub nerki, bo osuwana jest woda która gromadzi się w płucach i uciska wtedy serce. Przy niewydolności krążeniowej i wadach serca nadmiar wody odkładany jest w tkankach a potniej w płucach dlatego jest on stosowany w chorobach krążeniowych
 
     
anezob 
Niezwykle aktywni na forum



Pomogła: 6 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 29 Paź 2012
Posty: 310
Skąd: Katowice
Wysłany: 17 Wrzeœnia 2013, 22:04   

Forosemid ratuje życie przy obrzęku płuc czyli niewydolności lewej komory. Powiększone serduszko nie uciska na narządy wewnętrzne,tylko nadmiar wody w organiźmie powoduje powiększenie brzuszka.Gdy woda się zatrzymuje to mogą być kłopoty z oddychaniem.Podobnie w chorobach wątroby.
_________________
 
     
mikar78 
Minimum aktywności na forum


Wiek: 41
Dołączyła: 13 Cze 2014
Posty: 22
Skąd: Kraków
Wysłany: 24 Czerwca 2014, 07:51   

18.02.2014
Puszek /ur.13.08.2010/trafił do nas z fermy w grudniu 2010 r. W domu były już dwa szyle Afik i Czaruś. Podczas próby połączenia Puszka z kolegami dostał zapaści w Nowy Rok, na szczęście po dwóch godzinach udało się tą walkę o życie wygrać i Puszek wrócił do nas. Przyczyną zapaści jak nam wtedy podano był stres. Puszek był przez jakiś czas pod kontrolą kardiologa, ale nie robiono mu żadnych specjalistycznych badań typu np rtg tylko osłuchowo był sprawdzany. Puszek mieszkał sobie sam w klatce, nie podjęliśmy wtedy już próby łączenia, widząc, że Afik ma mord w oczach na widok Puszka. Nasza śliczna, biała śnieżynka zawsze była i jest rozpieszczana do granic możliwości. Punio od samego początku był bardzo spokojny, nigdy nie szalał na wybiegu jak pozostałe, wydawało nam się, że mamy ułożonego szyla, nikt nie przypuszczał, że za tym kryje się zupełnie coś innego. Na wybiegu Punio trochę biegał, trochę spacerował, często przesiadywał na mnie skubiąc mi włosy lub inne części ciała, uwielbia być z człowiekiem. W lipcu 2013 r postanowiłam spróbować jednak załatwić mu kolegę do klatki, tyle się naczytałam, że człowiek nie jest w stanie zastąpić szylowi jednak drugiego szyla, więc jak zobaczyłam Tofika i się w nim zakochałam zapadła decyzja, próbujemy. Kule w miarę szybko się o dziwo połączyły. Przez kilka m-cy były razem, były jakieś gonitwy oczywiście w klatce czy na wybiegu, ale nie odbiegało to od normy, pozostała dwójka nieraz urządza dzikie wyścigi w klatce, a potem wielka miłość. W październiku 2013 wyłapałam, że Puszek mi "śwista" /mam córkę z astmą, więc ten dźwięk zaraz mi się źle skojarzył/ i ma problem z oddychaniem. Wizyta u weta, podano furosemid, leki wzmacniające i diagnoza, szmery w oskrzelach z powodu styczności z alergenem. Nie dawało mi to spokoju, więc pojechałam na konsultację do drugiej klinki, diagnoza ta sama, więc sie uspokoiłam, dostał jeszcze 2 dawki w zastrzyku i niby po sprawie. Pod koniec listopada Tofikowi coś odwaliło, burza hormonów, istne szaleństwo, próba zagryzienia Puszka. Szyle zostały rozdzielone w końcu. 10 stycznia Tofik został wykastrowany, po dojściu do siebie 10 lutego 2014 po raz pierwszy zostały wypuszczone razem na wybieg. Wcześniej widziały się kilka razy przez chwilkę i widać, że stęsknione za sobą mimo wszystko. Wybieg przebiegał spokojnie, żadnego gryzienia, po prostu zwykłe bieganie, ale jak się okazało dla Puszka to było za dużo. Punio bardzo osłabł, nie bardzo mógł ustać na łapkach, mogłabym nim turlać, był przytomny, ale nie miał siły. Pobiegłam do weta, na szczęście to jakieś 7 minut drogi na nogach ode mnie i jeszcze było czynne. Dostał Furosemid i po raz pierwszy usłyszałam, że Puszek może mieć wadę serca, że słychać szmery nad płucami. Byłam przerażona, płakałam cała drogę czy to przeze mnie, czy zrobiłam coś nie tak czy to przez łączenie? Puszkowi po podaniu leku się poprawiło, w domu od razu pobiegł do miski. Zostaliśmy umówieni na wizytę do kardiologa. Na wizycie, spędziłam tam 40 minut, bardzo dokładnie wet osłuchała, wymacała Punia i wstępna diagnoza brzmiała szmery II stopnia nad zastawką dwudzielną. Padło, że najprawdopodobniej to wada wrodzona, że stąd ta grzeczność Puszka. Ta wada mogła być przyczyną jego zapaści w wieku 4 m-cy i dlatego być może stado go nie zaakceptowało tylko chciało wyeliminować. Kardiolog wytłumaczyła mi, że Puszek będzie musiał przyjmować leki na stałe na serduszko, ale musimy wykonać rtg klatki. Wieczorem w piątek pojechałam na rtg To był koszmar, trzymanie swojego ukochanego zwierzątka za łapeczki i skore na karku było straszne, płakał Puszek i płakałam nad nim ja. Zdjęcie zrobione było w dwóch pozycjach od góry czyli jak stoi na łapeczkach i z boku, co jak się okazało nie do końca takie miało być. Powinno być zrobione na pleckach, bo z boczku narządu są poskręcane w środku. Po zrobieniu zdjęcia wyszedł wet i powiedział, że jest kiepsko, że są duże zacienienia, jest obrzęk płuc i serca, wyszłam stamtąd z myślą, że stracę Puszka. Ogromnym wsparciem były dla mnie osoby z forum, na którym byłam zarejestrowana i to, że mogłam tam wejść i się im wypłakać, poszukać pomocy. Gdyby nie Patrycja to chyba do domu bym nie dojechała, bo tak płakałam tuląc Puszka, a on mi dawał buźki jakby chciał mnie pocieszyć i powiedzieć "nie płacz pani, będzie dobrze". Otrzymałam ogromne wsparcie i fachową pomoc od Bożenki, od której od razu dostałam wiadomość i opis przypadku, z którym sama miała styczność, jakie leki itd. Człowiek w stresie traci rozum, a ja w szczególności, najprostsze rzeczy wydają się niemożliwe, albo wylatują z głowy. To był bardzo ciężki weekend. Na poniedziałek byłam umówiona na telefon z kardiologiem po obejrzeniu zdjęć z prześwietlenia. Jak usłyszałam co mi ma do powiedzenia to myślałam, że będę skakać z radości pod sufit. Po pierwsze Puszek wcale nie ma obrzęku płuc, ani serca, ma poszerzone naczynka i zastój krążeniowo-płucny, ale to nie oznacza, że to jest jego koniec. Przekazałam jej, co usłyszałam od weta w piątek, to mi powiedziała, że nie powinnam ich słuchać tylko popatrzeć na Puszka, który czuł się dobrze i jemu zaufać, a nie temu co powiedziały osoby, który nie powinny się wypowiadać na temat zdjęć. Powiedziała, że na szczęście mają aparaturę cyfrową, więc są w stanie bardzo dużo powiększyć obraz i dokładnie zobaczyć, co tak naprawdę znajduje się w środku. Wiem, że Puszek nie jest do końca zdrowym szylkiem, ale ma szansę długo pożyć tylko trzeba mu zapewnić odpowiednie warunku. Ma mieć spokój, sam ma sobie dozować wysiłek fizyczny, jak chce siedzieć to niech siedzi. Klatkę ma na szczęście dużą, jest ona długa, szeroka, ale nie za wysoka, więc ma gdzie sobie podskoczyć, a nie zmęczyć się za bardzo, ponieważ półki są na całej długości klatki i są szerokie. Puszek ma dobra wagę do podawania leków, waga 805 g. Podsumowując teraz Puszek ma dostawać lek na stałe Prilium 75 mg w dawce 0,1 ml, jest problem ze zdobyciem, bo są braki w hurtowni, ale mam nadzieję, że się uda, bo to jest w kropelkach, więc mniejsza szansa na przedawkowanie, łatwiejsza aplikacja. Jeżeli nie uda się ściągnąć tego leku w piątek będzie decyzja jakie tabletki będzie dostawał, ale tu już będzie gorzej, bo trzeba będzie je dzielić 1/10 tabletki. Dodatkowo dzięki oczywiście mądrym radom dziewczyn z forum poprosiłam o ampułkę Furosemidu do domu i instrukcję w podawaniu gdyby wystąpiła duszność. Kardiolog powiedziała, że to jest bardzo dobry pomysł, oczywiście powiedziałam, skąd taka mądra jestem, wracając z pracy odebrałam lek ze strzykawką z lecznicy. Teraz wiem, co robić gdyby się coś stało, co prawda mam nadzieję, że nie będę musiała korzystać z tego leku, ale świadomość, że mam pod ręką coś, co może uratować życie Pusiowi, bardzo dobrze wpływa na moją psychikę. Zachowanie Puszka nie odbiega od "jego" normy, zawzięcie walczy z prętami, nawiewa mi rano z klatki, gdyby nie fakt zasłabnięcia to nadal żyłabym w nieświadomości, że coś mu dolega, myślałabym, że mam grzecznego przytulaska, a rzeczywistość okazał się inna, jego grzeczność wynika po prostu z tego, że on wie, że jest mu gorzej jak się mocniej zmęczy. Kardiolog powiedziała mi jeszcze jedną podnosząca na duchu rzecz, że skoro ma to on urodzenia i żył bez leczenia 3,5 r to bardzo dobrze to rokuje. Mam o niego dbać, rozpieszczać, kochać i cieszyć się nim, takie są zalecenia.
21.02.2014
Pierwsza dawka leku została podana wczoraj. Puszek jest mega dzielny. bez szarpaniny, po prostu złapał strzykawkę w łapki i pieknie wypił, nawet się szarpał z nią, bo juz nic nie leciało. Mam nadzieję, że to początek ku lepszemu.
21.03.2014
Jesteśmy po pierwszej kontrolnej wizycie kardiologicznej. Wiadomości są dobre. Szmery są, ale zdecydowanie mniejsze, ledwo, ledwo. Osłuchowo stwierdziła, że jest w dużo lepszej formie niż półtora miesiąca temu. Kolejna kontrola za 3 miesiące. Co do badań z krwi stwierdziła, że na razie nie ma takiej potrzeby, bo za krótko bierze lek, ale na pewno będziemy robić, nawet jak wet będzie dalej uważała, że nie trzeba, to przed następną wizytą będziemy robić, bo muszę wiedzieć czy wszystko jest w porządku. Mamy zwracać uwagę czy pije, je, czy sika i kupki są normalne. Tutaj wszystko jest w porządku. Prilium oczywiście podawać mamy nadal. Od razu mi lepiej, bo tak naprawdę to cały czas się martwiłam czy ten lek zadziała i będzie poprawa. Teraz wiem, że jest i jestem szczęśliwa. Jak tylko wrócę z pracy to go tak wycałuję, że będzie się musiał koniecznie wykąpać :-)
23.05.2014
Podczas wizyty kontrolnej dot korekty ząbków u dr Barana w Arce gdzie się przenioslam z leczeniem poprosiłam weta o poprowadzenie również problemów serduszkowych Puszka i tu zaczęły sie problemy. Dr Baran oglądnął zdjęcie i powiedział, że zdjęcie zrobione od góry jest zdjęciem brzucha, a nie klatki! Widac tylko skrawek klatki, na drugim zdjęciu narządy ma bardzo poskręcane, zdjęcia są nieczytelne. Zapytałam go na jakiej podstawie w takim razie stwierdzono zastój krążeniowo-płucny i całą resztę? Powiedział mi tylko, że on nie jest w stanie na podstawie tego zdjęcia wydać opini na temat stanu serduszka Puszka. Powiedział, że Prilium mu nie zaszkodzę, ale zalecałby wykonanie rtg. Umówiłam się, że przy następnej wizycie zrobimy wszystkie badania, dzisiaj nie było to możliwe niestety. Mam mętlik w głowie, mord w oczach. Powiedziałam mu, że Toficzka leczyli na zapalenie gardła, a miał zęby do korekty. Powiedziałam, że ja potrzebuję lekarza, na którym mogę polegać, a teraz jestem zdana na siebie, a na leczeniu zwierząt się nie znam.

W tym momencie jestem umówiona na badania na 26.06.2014 do dr Barana do Arki i zobaczymy jak to naprawdę wszystko wygląda. Pusio na pewno ma coś z serduszkiem, bo się męczy jak za dużo pobiega. Jego obecna waga, która nam spadła po korekcie zębów to stan na wczoraj 765g. Po wizycie u weta napiszę, co nam wyszło.
_________________
Afik 28.07.2009, Czaruś 13.04.2010, Puszek 13.08.2010 i Tofik 05.04.2013
 
     
kammax 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 29 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 07 Lis 2011
Posty: 1131
Skąd: okolice Szczecinka
Wysłany: 25 Czerwca 2014, 16:26   

Wiadomo już coś, napisz jak już będziesz po.
_________________
Życie jest darem i trzeba je szanowac, nie ważne czy ludzkie czy zwierzęcia
 
     
didaś 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 25 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 02 Wrz 2012
Posty: 930
Skąd: Kraków
Wysłany: 26 Czerwca 2014, 00:21   

Czekam z niecierpliwością na jutrzejsze (a właściwie dzisiejsze już) wieści.
_________________
"Do not quench your inspiration and your imagination; do not become the slave of your model."
V. van Gogh


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,48 sekundy. Zapytań do SQL: 36