FORUM SZYNSZYLE :: Nela :(
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Nela :(
Autor Wiadomość
Illonkaa 
Niezwykle aktywni na forum



Wiek: 29
Dołączyła: 28 Lis 2010
Posty: 224
Skąd: Stalowa Wola / Rzeszów
Wysłany: 9 Grudnia 2012, 15:51   Nela :(

Nela odeszła wczoraj, przez zatrucie najprawdopodobniej i brak wystarczającej opieki z mojej strony :( Miała jakieś półtora roku..

Potraktujcie tą historię jak moją małą spowiedź, bo mam koszmarne wyrzuty do siebie, że ją zaniedbałam, że nie zareagowałam w porę, że nie pomogłam wtedy, kiedy był czas.. I niech będzie to przestroga, dla tych którzy zaczną widzieć nienaturalne zachowanie szyszka i będą się zastanawiać czy działać czy nie.. Ja nie zadziałałam, bo "tyle razy już coś zjadły i nigdy nic im nie było".. We wszystkim byłam za wolna i straciłam przyjaciela.. Koszmarnie mi przykro i mam ogromny żal do siebie..

Jak tylko zobaczycie, że Wasz szczurek zjadł coś, czego nie powinien i zachowuje się nietypowo dla siebie to reagujcie.. Jak najszybciej.. Ja niestety byłam za powolna, nie zareagowałam w porę i niestety wczoraj pożegnałam Nele. W dzień, przez to, że zostawiłam szufladę otwartą udało się jej wejść za zwykle niedostępną dla niej półkę (nie było mnie wtedy w pokoju, on jest tak jakby szynszylowy - ja tam śpię i trzymam część rzeczy, praktycznie wszystko już jest zabezpieczone i.. zdemolowane). Dorwała się do masła shea i, co zauważyłam dużo później, świeczki zapachowej.. wieczorem była nieswoja, nie skakała, nie biegała, siedziała skulona i spała.. Nie chciała ani rodzynka ani migdałka.. W dzień zaglądałam do niej czy śpi normalnie a nie np na brzuszku.. A wieczorem kolo 22 jak chciałam podmienić ją na wybiegu z innymi i wyjęłam ją z klatki okazało się, że przez cały dzień nic nie tknęła.. Nie piła ani nic.. Wpadłam w panikę, przeszukałam pół forum, ale jedyne co byłam w stanie zrobić to masować jej brzuszek.. Później zauważyłam, że nie ma siły skakać po półeczkach.. Na drugi dzień pojechałam do weterynarza, ale jak wyciągałam ją z klatki to potwornie piszczała.. Zastrzyki odżywiające z antybiotykiem, później dodatkowy z atropiną, naświetlanie lampą, masowanie brzuszka przez weta nie pomogło.. Odpływała powoli, aż zaczęło jej brakować oddechu i odeszła całkiem, odpływając coraz to bardziej niepostrzeżenie pod ciągłym głaskaniem mojej ręki i masowaniem serca przez kochaną panią weterynarz.. Serce jeszcze biło, ale nawet sztuczne oddychanie nie wmusiło na niej reakcji ze strony układu oddechowego..

Koszmarnie mi przykro.. :(

ILO_7239.JPG
Nela na wakacjach
Plik ściągnięto 24 raz(y) 117,63 KB

ILO_7267.JPG
Nela i Martini
Plik ściągnięto 29 raz(y) 180,49 KB

Szyszorki-1.JPG
Plik ściągnięto 27 raz(y) 110,24 KB

_________________
Chami (3 lata)
Martini (2,5 roku)
Najmłodsza Nela [*]
Ostatnio zmieniony przez Illonkaa 9 Grudnia 2012, 16:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
anastazja18 
Minimum aktywności na forum


Wiek: 29
Dołączyła: 13 Wrz 2012
Posty: 15
Skąd: warszawa
Wysłany: 9 Grudnia 2012, 16:52   

Przykro mi:( ale na przyszłość będziesz już na pewno uważniejsza.
Ja się pilnuję od momentu gdy zostawiłam kosz otwarty, wyszłam na chwilę z pokoju a jak wróciłam to mała wcinała sobie gumę do żucia.:/ strasznie się przestraszyłam, wyrwałam jej ta gumę i miałam przeczucie, że następnego dnia będzie już po niej. Ale na szczęście nic jej się nie stało, ale od tego czasu mam wszystko szczelnie pozamykane, bo szylka wszystko bierze do tego swojego pyszczka, po pokoju zasuwa dosłownie jak mały odkurzacz. Nie znam się jeszcze na szylkach tak bardzo, ale wiem, że są bardzo delikatne i na wszystko trzeba uważać. Także trzymaj się, czasem takie lekcje niestety się zdarzają aby być mądrzejszym w przyszłości..
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 9 Grudnia 2012, 21:36   

Illonkaa, Bardzo mi przykro :(
Nie ma słów które mogą ukoić żal po stracie przyjaciela, a jeszcze trudniej znaleźć takie które uciszą poczucie winy. Pamiętaj tylko, że nie możesz mieć pewności czy Nela była do uratowania. No i nikt z nas nie jest w stanie tak w 100% uchronić się przed popełnieniem błędu. Nasze kuleczki to żywe srebra, wystarczy im nawet niewielka sposobność, żeby dostać się tam gdzie im wejść nie wolno i zjeść coś co może być groźne dla ich zdrowia.To jest nie do przewidzenia. Pomyśl o tym w ten sposób. Czy rzeczywiście przez Twoje zaniedbanie Nela odeszła? Wielu z nas postąpiłoby podobnie do Ciebie. Każdy z nas kocha swoje futerka, Ty także kochałaś Nelę. Czy pomoc nadeszła za późno - tego nigdy tak do końca nie możesz być pewna.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
didaś 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 25 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 02 Wrz 2012
Posty: 930
Skąd: Kraków
Wysłany: 9 Grudnia 2012, 22:08   

Uwazalas na tyle, ile bylas w stanie- sprawdzilas, czy malenkiej przejdzie, jak zobaczylas, ze nie przeszlo- zaczelas dzialac. Ze bylo za pozno- nie wydaje mi sie, zeby to byla Twoja wina. Ostatnio nawet pytalam w klinice ile mozna mniej wiecej bezpiecznie czekac na to, co sie stanie i czy cos sie zmienia. Kilkanascie godzin podobno z reguly jest wystarczajaco bezpieczne na obserwacje, tak wiec nie wyrzucaj tego sobie. Jak juz zauwazylas- robilas, co moglas.
_________________
"Do not quench your inspiration and your imagination; do not become the slave of your model."
V. van Gogh


 
     
miszasty1982 
Niezwykle aktywni na forum



Pomógł: 7 razy
Wiek: 37
Dołączył: 20 Cze 2012
Posty: 277
Skąd: Poznań
Wysłany: 9 Grudnia 2012, 23:50   

Strasznie szkoda stwora... :(
Początkowo myślałem ze myszy będą puszczana samopas i się wyszaleją ale jednak wypuszczam je tylko w mojej obecności bo kilka razy pokazały mi swoją nature do jedzenia czego popadnie kombinowania i wchodzenia w miejsca teoretycznie niedostępne..
Jeżeli zostałaś z jednym szylkiem to dokoptuj mu jak najszybciej kompana bo będzie mu smutno samemu..
 
     
Illonkaa 
Niezwykle aktywni na forum



Wiek: 29
Dołączyła: 28 Lis 2010
Posty: 224
Skąd: Stalowa Wola / Rzeszów
Wysłany: 10 Grudnia 2012, 00:40   

Mimo wszystko i tak mam wyrzuty sumienia, że wtedy na drugi dzień wieczorem nie uparłam się, żeby postawić weta na nogi.. Usprawiedliwiam się tym, że kobieta, do której mam zaufanie nie jest na telefon, bo mieszka daleko od swojej lecznicy (anioł, nie człowiek), a ci, którzy są na telefon niestety mnie do siebie zrazili niejednokrotnie.. :( No i inna sprawa, że u mnie zwierzaki biegają samopas kiedy im się podoba, bo pokój jest już do tego przystosowany i tylko z tą szufladą tak niewiarygodnie zawaliłam.. :(

Miszasty, szczęście w nieszczęściu, że mam jeszcze 2 szyszki, które nie były razem z Nelą, bo się nie mogły dogadać.. Nela była sama w klatce i tylko je podmieniałam klatkami, bo jedna klatka mała, a druga duża.. Zwierzaki nie odczuły więc różnicy, a nawet dla nich lepiej - dużą klatkę mają na własność..
_________________
Chami (3 lata)
Martini (2,5 roku)
Najmłodsza Nela [*]
 
     
Duszek 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 18 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 07 Sty 2012
Posty: 931
Skąd: Chorzów
Wysłany: 10 Grudnia 2012, 13:55   

bardzo Ci współczuję :-(
_________________

Duszek [*]
Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....
 
     
szynszyli_tata 
Aktywni na forum


Dołączył: 05 Cze 2012
Posty: 63
Skąd: KrK
Wysłany: 13 Grudnia 2012, 20:33   

Ilona, nie możesz mieć pretensji do siebie. Z całą pewnością chciałaś zrobić wszystko co mogłaś w danej chwili. Mnie weterynarz powiedział, że szynszyle to niesamowicie wytrzymałe zwierzątka i widoczne objawy mogą być wynikiem dłuższego procesu, którego długo nie widać. Tak czy siak jest mi niezmiernie przykro :(
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 24