FORUM SZYNSZYLE :: Przypadki zagryzienia - KU PRZESTRODZE
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Michal
30 Czerwca 2012, 00:12
Przypadki zagryzienia - KU PRZESTRODZE
Autor Wiadomość
olcia288 
Demon aktywności na forum


Pomogła: 8 razy
Wiek: 24
Dołączyła: 14 Lut 2010
Posty: 565
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 15 Lutego 2010, 19:39   Przypadki zagryzienia - KU PRZESTRODZE

Moja szynszyla < Tofka> Gdy miała być dopuszczona zagryzła drugiego szynszyla :(
_________________


Tofa 4 lata
Ostatnio zmieniony przez kasia_tomeq 23 Października 2012, 09:43, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Aneta 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 22 Lis 2008
Posty: 438
Skąd: Warszawa
Wysłany: 16 Lutego 2010, 09:05   

olcia288, to straszne!!!!!!!!!!! Jak do tego dopuściłaś, czy szynszyle nie były pilnowane przy pierwszym spotkaniu????
_________________
www.naszekoty.waw.pl

www.rosyjski-niebieski.info
 
     
Lucyna 
Aktywni na forum


Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 13 Lis 2009
Posty: 63
Skąd: Pomorskie
Wysłany: 16 Lutego 2010, 09:38   

Jak to jest możliwe!!!?
_________________
Lucyna
 
     
olcia288 
Demon aktywności na forum


Pomogła: 8 razy
Wiek: 24
Dołączyła: 14 Lut 2010
Posty: 565
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 16 Lutego 2010, 16:39   

Ale to było w hodowli nie u mnie. Bo nasz szynszyl jest z hodowli, i nam o tym powiedzieli
_________________


Tofa 4 lata
 
     
alka 
Aktywni na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 24 Lut 2009
Posty: 79
Skąd: Okolice Opola
Wysłany: 17 Lutego 2010, 22:19   

o boze, straszne..
 
     
Dżalina 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 28
Dołączyła: 07 Kwi 2011
Posty: 9
Skąd: Koszalin
Wysłany: 6 Marca 2012, 10:33   Nie wiem co mam robić, Tony zagryzł Tosię

Moja 11 miesieczna samiczka Tosia była zupełnie sama bo jej mama umarła. Wzielismy parkę spodzewającą się maluchów (Tony i Frania) ale jasne było, że nie dogadają się z Tosią, więc mieszkały w osobnych klatkach. Wypuszczaliśmy je razem mając nadzieję ze jednak się dogadają i owszem, Tony się dogadał z Tosią. Z kolei Frania już nie chciała żadnych kontaktów ze swoim partnerem więc Nowy Lokator zamieszkał z moją Tosią. wszytsko było dobrze, przytulali się i kopulowali nawet, ale dziś w nocy Tony zagryzł moją Tosię. Ratujcie jestem przerażona. Nie wiem co robić, szczerze to nawet nie wiem czy ona jeszcze żyje. Normalnie pobiegłabym do weterynarza ale nie mam takiej możliwości nawet :( Nie mam zadnych pieniędzy bo jestem przed wypłata, panikuję, piszę przez internet do znajomych ale wszyscy w pracy/szkole bo jest 10 rano. Boję się podejść do klatki, ledwo pogodziłam się ze smiercią tamtej szynszylicy. Opiekuję się nimi jak tylko mogę, czytam fora, dzwonię i odwiedzam najlepszego weta w miescie, mają duże klatki najlepsze jedzenie, wybieg, piasek dostają regularnie i naprawdę juz nie wiem co mam więcej robić, czuję się winna za to wszystko choć wiem, że nie mogłam przewidzieć takiej sytuacji. Nie żałuję że wzięłam tą parkę poniewaz ludzie którzy się tymi zwierzętami opiekowali nie dbali zupelnie o warunki, zwierzęta miały małą brudną klatkę a u mnie mają czysto, świeżą wodę jedzenie, wybieg... chciałam dla nich jak najleiej ale moja psychika już siada przez to wszystko. Jeżeli Tosia nie żyje to ja chyba oddam tą parke w dobre ręce bo już nie jestem w stanie psychicznie się nimi zajmowac. Po prostu nie wytrzymuję już. Płaczę bo nic nie mogę zrobic dosłowni tylko piszę na form zamiast iść na uczelnię. Właśnie zauważyłam że Tosia oddycha ale leży zupełnie spłaszczona, Tony jest do niej przytulony, nie chcę ich ruszać bo widzę że odpoczywają ale się nie ruszę z domu na uczelnię, zawalę nawet szkołę ale może uda mi się uchronić Tosię przed śmiercią. Błagam napiszcie że wszystko będzie dobrze!



[ Dodano: 6 Marzec 2012, 11:13 ]

Tosia żyje, ma wiele ran ale przemyłam jej woda utlenioną, włożyłam ją do kartonu i okryłam starym swetrem, sądzę ze nie ma żadnych złamań ponieważ dotykałam ją bo łapkacz i zebrach i nie reagowała jednak nie podobało jej się przemywanie ran. Poza tym łapli ma w porządku, brzuszek też, nie jest jakaś opuchnięta, po prostu zmęczona, o tej porze one śpią więc tym bardziej, ma gdzie niegdzie ranki i pogubione futerko, dzisiaj jak tylko mój narzeczony wróci z pracy to zabierzemy Tosię to weta pwnie powinna dostać cos przeciwzapalnego i przeciwbólowego, oddzielę ją i będzie się kurowac sama. Na pyszczku też ma ranki, próbowałam karmić ją papką zrobioną z jej karmy i ciepłej przegotowanej wody ale nie wykazała chęci. zaopiekuję się nią i zostaję dziś w domu. Jeżeli ktoś z was miał taką sytuację, bardzo proszę o wsparcie i porady, kto inny mni zrozumie jak nie osoba która również kocha swoje szylki?
_________________
"See you at the bitter end"
 
     
nitika 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 16 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lut 2010
Posty: 442
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 6 Marca 2012, 11:24   

Kochana jesli nie miałaś jak iść do weterynarza zawsze jest jeszcze telefon..znajdziesz w google nr najbliższej kliniki i opiszesz mu sytuację wtedy nie musisz czekać na nasze rady, pamiętaj o tym..Ja tez byłam w podobnej sytuacji nie miałam transportu tak na już i pierwsze co mi przyszło do głowy to dzwonić do weterynarza-pomógł, doradził- mi bez problemu.

jesli coś jest nie tak należy dobrze pooglądać szynszylka nie zostawiać go w klatce 'samemu sobie'.

Cieszę się że szynszylek żyje i że opatrzyłaś mu rany, teraz musi odpocząć zostaw mu dostęp do wody to jest ważne i zgłoście się do weterynarza..

Zastanawia mnie tylko co z reszta szynszylków pisałaś że tamta para zaczęła się kłócić po tym jak jeden szynszylek zaprzyjaźnił się z Twoją..tamte tez są teraz osobno?



[ Dodano: 6 Marzec 2012, 11:31 ]

Jak wielkie są rany? moja szynszyla miała gółównie rany w okolicach uszu, grzbietu i pyszczka były to płytkie rany po ugryzieniach i kilka zadrapań z pewnością po pazurach..największa ranka była na pyszczku lecz nie było potrzeby wizyty u weterynarza -sama się szybko zagoiła.

Świeżą ranę najlepiej przemyć rivanolem lub rozcieńczoną wodą utlenioną (1 łyż. stołowa na 1/2 szkl. wody) pamiętając by nie przylegało do rany futerko.

Jeśli chcesz ocenić sytuację prześlę Ci zdjęcie pyszczka mojej szynszylki po 'starciu' z inna samiczką..



W jakim wieku sa tamte szynszylki? mówiłaś że spodziewają się młodych? jeśli tak to samiec może być agresywny bronic samicy a łączenie nie było dobrym pomysłem.. ile czasu samiec był z twoja do tej tragicznej nocy?.. wybacz że tyle pytam ale ciężko na podstawie kilku informacji coś konkretnego Ci poradzić
_________________
Kinga 15lat(*), Spayk 13lat(*),Buli i Usia 4lata, Mushu (25.07.12) i Lusi 2,5roku >> All My Love!
Ostatnio zmieniony przez nitika 6 Marca 2012, 11:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Dżalina 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 28
Dołączyła: 07 Kwi 2011
Posty: 9
Skąd: Koszalin
Wysłany: 6 Marca 2012, 11:49   

Jejku bardzo się ciesze że ktoś doświadczony w tej sprawie odpisał i jestem bardzo wdzięczna! To jest tak, że najbardziej kłócą się dwie samiczki. Jeżeli Tony ma kontakt z którąś z nich, ta następna "robi mu wyrzuty" jakby za to. Widać że samczyk chce się spoualić z obiema ale one potem są nadąsane. Od kilku dni byo wszystko dobrze między nimi, pomyśleliśmy że rozdzielając parkę dam trochę spokoju w ten sposób przyszłej mamie bo lada dzień powinna urodzić. nie chcemy jej stresować z kolei osamotniona Tosia też potrzebuje towarzystwa. Bardzo trudna sytuacja, Tony zapłodnił Tosię prawdopodobnie więc spodziewa się małych od dwóch samic. Beżowa samica lada niedługo urodzi i jest w klatce sama a 11miesieczna Tosia została zapłodniona i po 2 dniach pogryziona. Ma kilka płykich ran w okolicy pyszczka, przemyłam jej czystą 3% wodą utlenioną oczywiście chusteczką zbierając delikatnie nadmiar wody po oczyszczeniu rany. Tosia siedzi sama w pudełku, śpi sobie, nie ruszam jej ale przed chwilą poruszała się więc chyba troszkę jej lepiej. Mój problem polega na tym że puste konto oznacza także puste konto w telefonie, z niecierpliwoscią czekam na pieniądze które dzić powinny byc i dzięki temu będę mogła przez internet doładować telefon i zadzwonić a później spoojnie plecieć do weta wypłacając po drodze pieniądze z bankomatu. Mam nadzieję ze to co piszę jest jasnę i jestem ogromnie wdzięczna za chęci i porady z Twojej strony



[ Dodano: 6 Marzec 2012, 11:51 ]

Przepraszam za literówki i błędy składniowe ale jestem bardzo zdenerwowana ta sytuacją i trochę mi się plączą palce na klawiaturze.



[ Dodano: 6 Marzec 2012, 12:09 ]

Tosia ma naturę dzikuski, jet odważna ale rozrabia i ucieka, wyrzuca miskę, gryzie i najszybciej biega, jest młoda i ma niezły temperament. Sama rzucała się do boju siusiając i fucząc na nowych znajomych dlatego zawsze była osobno. Kilka tygodni temu umarła jej mama - współlokatorka więc Tosia na pewno jest bardzo nieszczęśliwa przez te zmiany. Wiem, że wiele stresu przeszła kiedy na wspólnym wybiegu zwierzątka się atakowały. Próbowaliśmy pojedynczo wkładać je do jednej klatki ale kończyło się to wojną a Tosia zawsze była osowiała i jakby zmęczona więc szybko ich rozdzielaliśmy i trzymaliśmy samiczkę w osobnej klatce z domkeim w którym się regularnie chowa.Jednak poznała się lepiej z samcem i naprawdę wyglądali na bardzo zadowolonych. Cieszyliśmy się, że dzieki temu Frania będzie mogła w spokoju urodzić tym bardziej że i tak byłoby trzeba ich na trochę rozdzielić po narodzinach. Teraz nie wiem jak pogodzić tą sytuację, Tosia musi zostać sama, największą ranę ma na głowie, czerwony placek, rozłożyłam futerko żeby rana była odkryta, Tosia leży sama w kartonie, zawsze sie bała i uciekała a teraz jest tak osowiała że nie rusza sie prawie kiedy ją dotykam. Może wie, że chcę jej pomóc i się nie sprzeciwia.
_________________
"See you at the bitter end"
 
     
nitika 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 16 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lut 2010
Posty: 442
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 6 Marca 2012, 12:16   

Rozumiem, chodź trochę dziwię się z tak szybkiego wniosku o ciąży Tosi :) to że do czegoś doszło nie znaczy że musi coś z tego zaraz być hih :) mój samiec był bardzo aktywny w tej sferze ;p Tak to już jest że jeśli któreś z pary będzie przebywać z Tosią drugi partner się od niego odsunie -najprawdopodobniej czuje zapach Tosi na futerku.. Nie dziwie się że samcowi by odpowiadały dwie samiczki :D to tak jak w zyciu często bywa hehe.

No a samice będą rywalizować między sobą..u mnie była taka sama sytuacja z tym że miejsce Tosi w moim wypadku zajeła Kinga (13letnia) po śmierci samca zaadoptowałam parkę 4letnich i niestety samice nie chciały się zgodzić mimo że Kinga zaakceptowałaby nowego Samca a on ją..tak to z Tymi samicami bywa :D muszą ustalić hierarchię a w moim przypadku oby dwie samice chciały dominować (walka niestety była na śmierć i życie więc do dziś klatkę mają przedzielony na pół w jednym moja Kinga w drugiej tamta para..) Nie chce tu się rozpisywać (pisałam to na innych tematach)ale gdy moja Kinga była razem z samcem kilka godzić podczas łączenia jego samiczka się na niego obraziła i dotkliwie pogryzła no ale już znów są parą ;p także z łączenia w moim przypadku nic nie wniosło oprócz ran na każdym z 3szyków.. wróciliśmy do punktu wyjścia.. nie będę już próbować ich łączyć moja jest już wiekową szynszylką nie dającą się zdominować młodszym :)



[ Dodano: 6 Marzec 2012, 12:20 ]

Na Twoim miejscu poczekałabym aż narodzi się maleństwo tej pary..po kilku miesiącach i tak będziesz musiała młode oddzielić od rodziców więc moglibyście je połączyć z Tosią.. to moim zdaniem najlepsze rozwiązanie ;)
_________________
Kinga 15lat(*), Spayk 13lat(*),Buli i Usia 4lata, Mushu (25.07.12) i Lusi 2,5roku >> All My Love!
 
     
Dżalina 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 28
Dołączyła: 07 Kwi 2011
Posty: 9
Skąd: Koszalin
Wysłany: 6 Marca 2012, 13:02   

A może jednak ona ma jakieś złamania? Próbowałam delikatnie głaskac ją po brzuszku i zebrach i wydawała cichutkie dźwięki, jak sprawdzić czy ma złamane kostki?? :( :(:(:(:(
_________________
"See you at the bitter end"
 
     
UiW 
Minimum aktywności na forum



Dołączyła: 28 Mar 2011
Posty: 37
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 6 Marca 2012, 13:30   

Sądzę że nie pomożesz jej na pewno macając w miejscach gdzie podejrzewasz złamania. Leć do weterynarza jak zdobędziesz kasę, niech zrobi prześwietlenie.
 
     
nitika 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 16 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lut 2010
Posty: 442
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 6 Marca 2012, 13:41   

a w jaki sposób ja dotykałaś? trzymałaś ją na rękach dotykając brzuszka? jak ona się teraz zachowuje? jeśli ma liczne ugryzienia może być obolała więc każdy Twój dotyk nie będzie dla niej przyjemny.., jeśli szynszyla nie będzie w stanie normalnie się poruszać z pewnością może być to jakiś uraz/zwichnięcie czy nawet złamanie.. jednak nie ma co zaraz panikować może być tez po prostu osłabiona i zestresowana.. jesli zachowuje się niepokojąco powinnaś to skontrolować u specjalisty ja niestety myślę że nie zdołasz i nawet nie powinnaś stawiać diagnozy samej.. obserwuj ją czy je/ pije ? może lepiej jak wyczyścisz jej starą klatkę by dodatkowo nie czuła strachu siedząc w innym dziwnym miejscu? nie potrzebnie ją stresować jak tylko będziesz miała możliwość zawieź szynszyla do weterynarza nawet jeśli nie doznała żadnych urazów powinna dostać jakieś witaminki wzmacniające są tez preparaty uspokajające może dostanie przeciwbólowy i przeciwzapalny zastrzyk to już lekarz będzie widział najlepiej.. Powodzenia!



[ Dodano: 6 Marzec 2012, 13:43 ]

Także zgadzam się z UiW ;)
_________________
Kinga 15lat(*), Spayk 13lat(*),Buli i Usia 4lata, Mushu (25.07.12) i Lusi 2,5roku >> All My Love!
 
     
Dżalina 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 28
Dołączyła: 07 Kwi 2011
Posty: 9
Skąd: Koszalin
Wysłany: 6 Marca 2012, 14:36   

napisałam że prawdopodobnie jest w ciąży a później już pisałam o Tosi jako o potencjalnej ciężarnej ale wiadomo, że nie wiem jak jest naprawdę :) Tosia nadal czuje się źle i śpi :( :( idę za chwilę do apteki po strzykawkę zeby chociaż ją troszeczkę napoić wodą albo może zechce zjeść papkę woda+karma bo nawet nie chce otworzyć pyszczka już mi cuda przychodza do głowy, czy może ma jakieś złamania,a może ma coś z żuchwą... sama nie wiem, już niedługo jedziemy do weterynarza, czuję że będzie dobrze i jestem wdzięczna za każdą radę. Na pewno jakos to będzie. Może jeden z maluchów Frani po czasie zaprzyjaźni się z Tosią i być może będę mieć zwyczajnie dwie parki, może wśród nowo narodzonych będzie dziewczynka która z Tosią się dogada, do tego czasu Tosia wyzdrowieje, 4 szynszyle to może mało nie jest, ale to dla ich dobra, miałyby 2 osobne klatki. Wszystko się jakoś ułoży, dam znać po wyzycie u weta.



[ Dodano: 6 Marzec 2012, 14:44 ]

Nie dotykam jej, śpi obok otulona, ma położoną główkę jak na poduszce i jest przykryta, próbowałam dać jej wodę i jedzenie ale nie chciała jeść, nie wyglądała na opuchnięta a raczej na bardzo zmęczoną, pewnie jest obolała, jeszcze 2 godzinki i będziemy u lekarza. CZekam na mojego faceta aż wróci z pracy i pędem jedziemy do weta, nawet obiadu nie zjemy tylko jedziemy od razu, żeby ulzyć Tosi bo pewnie dostanie coś przeciwbólowego. Tony od kilku dni popiskuje w klatce, też nie jest zadowolony, cała 3 jakoś niedobrze przeszła nowe warunki więc dołożymy z Piotrkiem wszelkich starań żeby odbudować poczucie bezpieczeństwa zwierzątek, Tosia właśnie rusza główką może wyczuła jabłko które jem a to jej ulubiony owoc, niestety jeść nie chce. Leży przykryta i spokojnie oddycha, sądzę że odpoczywa, w domu jest cicho, nawet tv nie gra więc ma dziewczynka spokój. idę po strzykawkę to może dam jej troszkę wody chociaż.



[ Dodano: 6 Marzec 2012, 14:54 ]

Jezeli chodzi o to jak ją dotykałam, to bardzo powolutku i delikatnie bez żadnego uciskania, delikatnie unosiłam jej tułów ogladając przy okazji skóre pod futerkiem, malutka kładzie główkę bo jest jakby zmęczona, słania się. tak spokojnie leży...

Zdjęcie0571.jpg
Plik ściągnięto 3185 raz(y) 1010,42 KB

_________________
"See you at the bitter end"
 
     
nitika 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 16 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lut 2010
Posty: 442
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 6 Marca 2012, 16:23   

Trochę martwi mnie że cały czas tak leży nawet jak jesteś blisko..moja tez dość mocno została zraniona ale mimo to wystarczyło 30minut by chciała znów biegać (choć powinna odpoczywać) mam nadzieje że będziesz mieć dobre wiadomości po wizycie, ciesze się że choć trochę mogłam pomóc, pozdrawiam
_________________
Kinga 15lat(*), Spayk 13lat(*),Buli i Usia 4lata, Mushu (25.07.12) i Lusi 2,5roku >> All My Love!
 
     
kammax 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 29 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 07 Lis 2011
Posty: 1131
Skąd: okolice Szczecinka
Wysłany: 6 Marca 2012, 17:22   

Wróciłaś już od weta? Co powiedział? Mam nadzieje, że wszystko dobrze. trzymam kciuki!
_________________
Życie jest darem i trzeba je szanowac, nie ważne czy ludzkie czy zwierzęcia
 
     
nitika 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 16 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lut 2010
Posty: 442
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 6 Marca 2012, 18:26   

czekamy...
_________________
Kinga 15lat(*), Spayk 13lat(*),Buli i Usia 4lata, Mushu (25.07.12) i Lusi 2,5roku >> All My Love!
 
     
Dżalina 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 28
Dołączyła: 07 Kwi 2011
Posty: 9
Skąd: Koszalin
Wysłany: 6 Marca 2012, 21:34   

Tosia dostała chyba 5 zastrzyków i niestety to był koniec jej krótkiego życia, prawdopodobnie była zaifekowana przez matkę która mi zmarła miesiąc temu i choroba (zapalenie drog oddechowych) przechoodziła niemal bezobjawowo, Tosia schudła co nie było tak bardzo widoczne pod futerkiem i wszystko stało się nagle, teraz ważę tą parkę która mi została ale oni są w 100% zdrowi na to wygląda. Jak bardzo jest mi przykro tego opisać nie potrafię, więc to wszystko co napiszę w tym temacie. Dziękuję Wam bardzo mocno za wsparcie, polecam kupno kuchennej wagi i ważenie waszych zwierzątek, oglądanie im oczek i futerka wręcz z przesadą.
_________________
"See you at the bitter end"
 
     
kammax 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 29 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 07 Lis 2011
Posty: 1131
Skąd: okolice Szczecinka
Wysłany: 6 Marca 2012, 21:54   

Bardzo mi przykro!
_________________
Życie jest darem i trzeba je szanowac, nie ważne czy ludzkie czy zwierzęcia
 
     
Szynszyl 
Niezwykle aktywni na forum



Pomógł: 6 razy
Wiek: 20
Dołączył: 21 Maj 2011
Posty: 230
Skąd: Sokółka
Wysłany: 6 Marca 2012, 22:15   

Tak mi przykro. Tosia był jeszcze młodziutka.
_________________
Pomogłem ? Daj punkt ( Pomógł ). To nic nie kosztuje, a mi pomaga.
 
     
nitika 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 16 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lut 2010
Posty: 442
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 6 Marca 2012, 22:35   

Jest mi ogromnie przykro..nie wiem co napisać :( tak Ci współczuje..
_________________
Kinga 15lat(*), Spayk 13lat(*),Buli i Usia 4lata, Mushu (25.07.12) i Lusi 2,5roku >> All My Love!
 
     
Dżalina 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 28
Dołączyła: 07 Kwi 2011
Posty: 9
Skąd: Koszalin
Wysłany: 6 Marca 2012, 23:04   

Odeszła do swojej mamy do zwierzęcego Nieba i już nie zazna żadnych nieprzyjemności, ta myśl mnie trzyma, mam jeszcze parkę i muszę im zapewnić najlepszą opiekę, dzisiaj były ważone i przeczesane wzdłuż i wszerz wyglądają na zupełnie zdrowe, dogadują się bardzo dobrze bo są ze sobą od maleńkiego, jest mi bardzo przykro, ale być może tak musiało być. Zawsze będe o Tosiuni pamiętać, jestem przekonana, że zwierzątka mają duszę i że jej duszyczka jest szczęśliwa. Płakałam i ręce mi opadły z bezsilności ale ja naprawdę nic nie mogłam zrobić. Nawet jeśli byłabym pół godziny po zdarzeniu u weta to nic by to nie dało... Dlatego czuję się bardzo źle ale wiem że los zadecydował o tym. Dziękuję Wam, to forum jest wspaniałe, można się wzajemnie wspierać w lepszych i gorszych momentach i na pewno nie raz będę tu zaglądać i opisywać sytuacje z moimi zwierzątkami - Tonym i Franią, miejmy nadzieję - szczęśliwe sytuacje, parka spodziewa się szynszylątek co będzie wyzwaniem, jedne maleństwa odchodzą i dostajemy w darze następne wąsate piłeczki. Zdecydowałam, że minimum raz na pół roku moje zwierzątka będą wiezione na kontrolne badanie, to pozwoli im zapewnić jak najlepszą opiekę.
_________________
"See you at the bitter end"
 
     
nitika 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 16 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 23 Lut 2010
Posty: 442
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 6 Marca 2012, 23:16   

Bardzo dobrze myślisz..jest tam szczęśliwa ze swoją mamusią.. <przytul> trzymaj się i odezwij się za jakiś czas jak się czuje parka :) no i obowiązkowo daj znać jak w Twoim domku zagości nowe życie bądź dwa :)

Po tym doświadczeniu chyba też pójdę z moimi na kontrolę jak tylko zacznie robić się cieplej..
_________________
Kinga 15lat(*), Spayk 13lat(*),Buli i Usia 4lata, Mushu (25.07.12) i Lusi 2,5roku >> All My Love!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 40