FORUM SZYNSZYLE :: Szyszunia wita wszystkich!
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Szyszunia wita wszystkich!
Autor Wiadomość
Kasia Wysocka 
Minimum aktywności na forum



Dołączyła: 13 Kwi 2014
Posty: 14
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 17 Kwietnia 2014, 19:28   Szyszunia wita wszystkich!

Witamy!
W związku z tym że nie przedstawiłyśmy się na początku nadrabiamy nasze zaległości. Szyszunia jest u mnie od 10.11.2013 r. Jej poprzednia właścicielka 7 letnia dziewczynka nie wypuszczała jej z klatki bo mama bała się, ze kruszyna pogryzie jej przedłużacze. U dziewczynki była niby rok. Szyszunia na początku w klatce była jakby nieobecna, w związku z tym ze nie była wypuszczana nie domagała się tego, a jak probowalismy ja dotknąć podszczypywała nas ząbkami, jak wkładaliśmy place męidzy drucikami aby ja dotknąć gryzła.
Jak ja odbierałam Pani mama powiedziała chyba samiec tak na pewno samiec tego się "trzymałam"i to był błąd ale kilka dni temu dzięki temu forum wiem ze mam dziewczynkę.
Jest u nas 5 m-cy i w tym czasie udało się nam zdobyć odrobine zaufania. Jak wkładamy palce miedzy drucikami od klatki już nie gryzie a czeka aż ja posmyramy po szyjce, a jak wkładamy ręce do klatki możemy ja pogłaskać , posmyrać po szyjce, jak ma humor węzmie z ręki cos do jedzonka czego wcześniej nie robiła. Reaguje żwawo na swoje imię, mnie widzi i słyszy podchodzi do "szczebelków" klatki i czeka aż do niej podejdę i posmyram po szyjce lub ja wypuszczę. Nadal mamy problemy ze złapaniem u cieka a w sytuacji podbramkowej strzela moczem.
Mam dwoje dzieci prawie 5 letniego synka i prawie 3 letnia córke, którym niepozwalam brać na ręce Szyszuni i pilnuje aby jej nie dokuczali, mam nadzieje ze z czasem i oni się bardziej zakolegują. Głaszczą ja jak ja mam mała na rękach i czasami przez druciki jak włożą palec mała pozwala im się posmyrać po szyjce.

2013-11-12 11.38.43.jpg
Pierwsza fotka Szyszuni z 12.11.2013 r.
Plik ściągnięto 12 raz(y) 965,73 KB

2014-04-16 22.29.05.jpg
Szyszunia 16.04.2014
Plik ściągnięto 16 raz(y) 1,28 MB

 
     
didaś 
WIELKIE SERCE



Wiek: 32
Dołączyła: 02 Wrz 2012
Posty: 930
Skąd: Kraków
Wysłany: 17 Kwietnia 2014, 20:24   

To teraz oficjalnie witaaaaamy! :) Fajne podejście do kontaktu szyszki i dzieci- niektórzy niestety pozwalają dzieciom na wszystko, a to się kończy różnie (były tu już ratowane i adoptowane wymęczone przez dzieci szynszyle), nawet jak dziecko wcale źle nie chce. Podrosną i stosunkowo kontakty będą się pogłębiać :)
_________________
"Do not quench your inspiration and your imagination; do not become the slave of your model."
V. van Gogh


 
     
martin 
Bardzo aktywni na forum



Wiek: 50
Dołączył: 15 Cze 2013
Posty: 176
Skąd: Słupsk
Wysłany: 17 Kwietnia 2014, 22:31   

Kasia Wysocka, Witaj!!Witam ciebie z moim Songiem :-D dbaj o swoje cudeńko,śliczna jest
 
     
Kate 
Demon aktywności na forum



Wiek: 29
Dołączyła: 31 Gru 2012
Posty: 1438
Skąd: Białystok
Wysłany: 17 Kwietnia 2014, 22:47   

Witamy :soczek:
Co do klatki, to może zachęcanie smakołykiem albo nasypaniem do miski? (tak czy siak wieczorem trzeba nakarmić :P )
U mnie łapanie wywoływało tylko negatywne emocje u obu stron, teraz czekam, aż wejdą same i po prostu zamykam. A wchodzą do klatki często :) Ewentualnie szeleszczę michą, to też przynosi szybki efekt ;)
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18 Kwietnia 2014, 08:20   

Witajcie Kasiu Szyszunia :):
Poczytaj ten temat: http://stare.forum-szynsz...rece-vt2660.htm może uda Ci się znaleźć rozwiązanie w sprawie zachęcenia Szyszuni do powrotu do klatki :)
Wszyscy mieliśmy z tym na początku problem. Pamiętam, że kiedy zamieszkał z nami Dyzio, musiałam pół godziny wcześniej wstawać, żeby mieć czas na zapędzenie go do klatki. A nie było mowy żeby go rano nie wypuścić - straszna obraza wtedy była.
Dziś nie ma problemu i Franek i Dyzio wracają do klatki kiedy ich wołam :)
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
Kasia Wysocka 
Minimum aktywności na forum



Dołączyła: 13 Kwi 2014
Posty: 14
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 18 Kwietnia 2014, 08:25   

Didaś o tak ja ogólnie mam podejście do zwierzat jak do małego dziecka wczoraj np. dostałam ochrzan od męża bo mój pies który miszka poza domem pomagał męzowi w porządkach w budynku gospodarczym i przypadkiem natknęli się na gniazdo mysz i mój funfel zameczył mysz mame która miała 5 małych które ja chciałam ratować a mój m z wrzaskiem na mnie przecież to myszy i kazł mi oddac kotom nie miałam serca a w związku z tym że i tak nie uratowałaby ich no bo jak mikalabym je karmic. Kiedys tak ratowałam kurczaka pisklę, Kura pod koniec października została mama 4 pisklaków tylko co noc odrzucala jednego a one zdychały wiec wzięłam tego sotatniego do kartonika do domu postawiłam obok grzejnika i znów się zaczęło mąż z krzykiem ze co ja robie z domu kurnik wiec mu tlumacze ze jak obrośnie w piórku to go wyniosę do kurnika niestety przegrałam ta walke. Kiedys miałam sunie(starsza pani) która odbierała porody u kotki(starszej pani) polegało to na tym ze jak wyczaila gdzie kotka się koci ona brala malucha w żeby wynosila na podwórko i dusila i następny miot co zrobiłam oczywiście włożyłam w duzy wysoki karton i do domu w wziazku z tym ze mama nie umiała się zachować w domu przynosiłam ja tylko na karmienie nie było to trudne bo maluchy jak były głodne piszczały a mama czekala pod drzwiami az ja wpuszcze a jak maluchy podrosy wychodząc na jedzonko przez kuwete i w ten sposób nauczyłam je higieny i oddałam( no 2 zostały bo skradły mojej serce na zwsze).Pózniej dostałam od meza labradora który zniszczył mi 8 iglaków tak 8 z ziemi zostały samem patyczki, 3 wycieraczki ze schodów szybko zniknęły, maz stracil buty, nawet moje roślinki w skalniaku ucierpiały,mały ucieka(no powiedzmy ze on mały)maz tak się wściekł ze kazał mi go oddac wiec mu powiedziałam biorac go przyjelam z "dobrodziejstwem inwentarza"i nie oddam( mam go i już zaczyna kumac co to znaczy dobre wychowanie).Taka moja historia. Może jestem wariatka ale przecież zwierze to żywa istota i czuje tak samo jak my.

[ Dodano: 18 Kwietnia 2014, 09:29 ]
Martin, Song,Kate, Aniutka witajcie! Jeszcze długa droga przede mną ale mam nadzieje ,że dzięki Wam i temu forum naucze się wszystkiego i obie będziemy szczęśliwe.
_________________

 
     
Snow. 
Demon aktywności na forum



Wiek: 25
Dołączyła: 21 Mar 2013
Posty: 408
Skąd: Pruszków
Wysłany: 18 Kwietnia 2014, 08:35   

Małe myszki ciężko uratować, nie jedna osoba próbowała na mysim forum... Jednak matka to matka dla takiego gołego i niewidzącego malucha :(
Witaj :)
_________________

Zuzia- Fiolet (11.2005),
Rózia- Aksamitny Brąz (11.11.2011),
Fruzia- Extreme Mozaika (06.2012),
Lilka- Beż Hetero (06.10.2012),
Dolly- Tan Medium (24.06.2014)

Suzie, biegaj szczęśliwie za TM...
 
     
Ethelen 
WIELKIE SERCE



Wiek: 31
Dołączyła: 12 Kwi 2012
Posty: 1359
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18 Kwietnia 2014, 08:41   

Kasia Wysocka, Witaj, witaj :580:

Fajnie, że macie tyle cierpliwości do Szyszuni :) Sama przygarnęłam szynszyle po 8miolatce, która zajmowała się nimi bez kontroli rodziców - były dzikie, Beethoven ma do dziś ślady po źle zrośniętych żebrach (wolę nie myśleć co z nim robiła) i z ustępującą powoli awersją do wchodzenia wyżej niż 20-30 cm.

Fajnie, że masz dzieciaki rozumiejące delikatność szynszyli i tak ostrożnie do niej podchodzące :) Jak Szyszunia będzie już się śmielej czuła proponuję większe oswajanie dzieci z nią i szynszyli z nimi = w niewielkim pomieszczeniu np. łazience poproś dzieci o zabawę w nie ruszanie się i wypuść szynszylę. Po sprawdzeniu pomieszczenia prędzej czy później zacznie łazić po dzieciakach wywołując salwy śmiechu ;) Muszą tylko uważać, żeby się za bardzo nie wiercić, żeby jej nie przygnieść przypadkowo. Dozwolone pozycje: leżenie na brzuchu, na plecach, siedzenie z wyciągniętymi nogami, siedzenie w innych pozycjach etc.

P.S. Uwaga ta zabawa wciąga też dorosłych!
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 23