FORUM SZYNSZYLE :: OSWAJANIE: trudne przypadki / zdziczała szynszyla
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
OSWAJANIE: trudne przypadki / zdziczała szynszyla
Autor Wiadomość
lesny1113 
Minimum aktywności na forum



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 6
Skąd: TBG
Wysłany: 5 Stycznia 2013, 10:22   OSWAJANIE: trudne przypadki / zdziczała szynszyla

Jakiś czas temu, śmiercią tragiczną zginął mój Bobiś który był u mnie tylko 4 miesiące :( Był bardzo oswojony normalnie jak pies :)
Teraz kupiłem sobie drugiego szynszyla (samiczkę) bo było mi bardzo smutno bez Bobisia ale ona jest bardzo dzika. Na każdy ruch reaguje piskaniem i szczekaniem, praktycznie nie da się podejść do klatki żeby jej nie przestraszyć. Nie ma żadnych szans żeby wziąć ją na ręce. Jest już u mnie 4 dzień i ciągle to samo :( co ja mam robić oprócz karmienia jej żeby się tak nie bała? Ona nawet nie śpi tylko ciągle jest czujna, nawet w tym momencie siedzi i patrzy na mnie a jak wstanę od biurka to stanie na baczność i pewnie będzie piszczeć.... na wybieg to nie ma mowy ona wogóle z klatki nie chce wyjsc. Wciągnąłem jej domek z klatki bo myslalem ze to pomoze ze jak nie bedzie sie miala gdzie chowac to sie szybciej przyzwyczai do mnie...
proszę o pomoc :( co jeszcze mogę zrobić
Ostatnio zmieniony przez Mausi 24 Maj 2014, 15:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 5 Stycznia 2013, 11:56   

Siedź przy niej bez gwałtownych ruchów, mów do niej spokojnym głosem, jak się przemoże i np. podejdzie do kratek Cię poniuchać to nagradzaj smakołykiem. I polecam sesje łazienkowe ;) usuń z łazienki wszystko co niebezpieczne lub może spaść, weź małą do łazienki i tam ją wypuść. Usiądź sobie na podłodze i ją ignoruj, np. czytając książkę. Ciekawość zwycięży i sama nieśmiało zacznie do Ciebie podchodzić. Muszisz się jednak uzbroić w cierpliwość ;)
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 5 Stycznia 2013, 13:26   

Lesny, siedź jak najczęściej przy niej, nawet jak jest tylko w klatce, podawaj jej jakieś pyszne(czyli coś co bardzo lubi), w małym pomieszczeniu wypuszczaj ją tak jak radzi Mausi. Widocznie Bobisia nie była przyzwyczajona do dotyku, ale z czasem nauczy się że jesteś przyjacielem, tylko trzeba cierpliwości. życzę powodzenia i trzymam za was kciuki.
 
     
lesny1113 
Minimum aktywności na forum



Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 6
Skąd: TBG
Wysłany: 6 Stycznia 2013, 00:00   

Bobiś to był poprzedni szyszek który teraz jest w krainie rodzynkami płynącej :)
teraz mam Bunie i to ona taka dzika ale juz jest coraz lepiej, z klatki wyciagam ją na siłe i na wybieg i rzeczywicie podłazi do mnie ale tylko w celu schowania sie za mną :p za to daje sie w miare glaskac ;) juz jest lepiej i to po jednym wybiegu ;)
_________________

 
     
kaffa 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 53 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 11 Sie 2012
Posty: 3290
Skąd: Wrocław\Shrekownia\
Wysłany: 6 Stycznia 2013, 09:41   

Lesny- Daj małej czas. Moja też dzikusek. Mam na nią sposób. Uwielbiamigdałki, żurawinkę, groszek w płatkach, więc biorę łakocia siadam na ziemi i wołam pyszne pyszne. Przylatuje , zabiera i ucieka. Czasami posiedzi na kolanach chwilkę. Biorę ją na ręce codziennie i potem nagadzam ulubionym przysmakiem w mini ilości. Jest coraz lepeij, ale przed nami długa droga. Grunt to cierpliowść.
 
     
miszasty1982 
Niezwykle aktywni na forum



Pomógł: 7 razy
Wiek: 37
Dołączył: 20 Cze 2012
Posty: 277
Skąd: Poznań
Wysłany: 6 Stycznia 2013, 23:47   

kochany bo tak to z babami jest ze trza być cierpliwym, nie zważać na ich fochy i mieć jakiś smakołyk.. :-D
Spokojnie poczekaj z tydzień to zobaczysz jak się oswoi.
Powodzenia
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 8 Stycznia 2013, 12:54   

miszasty1982 napisał/a:
kochany bo tak to z babami jest ze trza być cierpliwym, nie zważać na ich fochy i mieć jakiś smakołyk.. :-D Spokojnie poczekaj z tydzień to zobaczysz jak się oswoi.Powodzenia


No bez komentarza :D Ale trudno się nie zgodzić :D
Cierpliwość i smakołyk (tylko nie przesadź bo straci linię !) powinny załatwić sprawę. No i jeszcze konsekwencja. faceci to zdobywcy - uda Ci się ! :)
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
ewcia240 

Dołączyła: 26 Sie 2013
Posty: 1
Skąd: Sandomierz
  Wysłany: 26 Sierpnia 2013, 21:14   Dzikuska Lili

Cześć
Mam swoją szynszylkę od jakiś 3 miesięcy i niestety mam problem z tym żeby sie do mnie przyzwyczaiła. Na początku fukała, szczekała i w ogóle nie dało sie do niej podejść. Teraz co prawda nie piszczy zje z ręki jakiś smakołyk, biega po mieszkaniu ale żeby ją pogłaskać albo przytulić to na to nie ma szans. Czytałam dużo o tym że niektóre szyszki są takie antyspołeczne ale czy są jakieś sposoby żeby ona mi jeszcze zaufała?

Proszę pomóżcie.
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 26 Sierpnia 2013, 21:58   

ewcia240, żeby nie powtarzać tych wszystkich wypowiedzi, które tu już zostały zapisane - przeczytaj najpierw wątek, w którym napisałaś swoje pytanie. Przeczytaj też ten watek: http://stare.forum-szynsz...orady-vt435.htm Przeczytaj go uważnie, bo znajdziesz tu wiele fajnych pomysłów na oswojenie swojej mychy. Gdyby sie okazało, że nie ma rezultatów to wtedy pisz znowu, będziemy się wspólnie zastanawiać nad problemem. Ja jestem pewna, że jak wykorzystasz zawarte w tym temacie pomysły to będziesz miała oswojoną kuleczkę :) Powodzenia
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
Ostatnio zmieniony przez Aniutka 26 Sierpnia 2013, 22:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 27 Sierpnia 2013, 09:43   

ewcia240, większość szynszyli da się oswoić, trudniej jest ze starszymi, ale nie jest to niewykonalne. czasem trzeba tylko więcej czasu, i cierpliwości. Ja przed wakacjami oswajałam Jędrusia ręki sie nie dało wsadzić do klatki, bo szału dostawał, a teraz papuga na ramionach ciągle siedzi. Poczytaj wątek a znajdziesz wiele pomocnych pomysłów.
 
     
Mariusz28 
Demon aktywności na forum



Pomógł: 5 razy
Wiek: 23
Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 417
Skąd: Sopot
Wysłany: 27 Sierpnia 2013, 19:57   

Daj czasu kulce, przeczytaj wszystko na temat oswajania i nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki ;-)
_________________
Maksia* (4 latka), Sonia (5 latek), Śnieżek (2 latka), Jacuś (11 latek)
 
     
Ricco! 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 5 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 10 Cze 2013
Posty: 529
Skąd: Wrocław
Wysłany: 3 Wrzeœnia 2013, 22:31   

hej, w jednym wątku napisałam o historii mojej szylki Iskierki która miała być Skipperem i którą uważam za trudny przypadek, malutka była znaleziona w kartonie w lesie i ogólnie sprawia wrażenie oswojonej jednak popiskuje trochę i fuka jak chce się ją wziąć na ręce w celu na przykład zważenia wiem że potrzeba czasu a dla niej w szczególności mam jednak problem z nakłonieniem jej do wejścia do klatki, smakołyki nie działają a sama z siebie nie chce tam iść czy macie jakieś pomysły żeby przekonać ją do wejścia samej do klatki? mam wrażenie że ona nie czuje tego że tam jej jest domek że tam może zjeść i się napić
_________________
suszymy ząbki panowie :)
Ostatnio zmieniony przez Ricco! 3 Wrzeœnia 2013, 22:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ethelen 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 16 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 12 Kwi 2012
Posty: 1359
Skąd: Warszawa
Wysłany: 3 Wrzeœnia 2013, 23:38   

Problemem jest to, że nie chce po wybiegu wracać sama z siebie? To wymaga czasu, moje urwipłocie po długim czasie same z siebie zaczęły wracać - wcześniej chciały bawić się w zabawę 'lubię jak mnie gonicie po całym mieszkaniu wydając śmieszne dźwięki'.

Jeśli zaś wyraźnie nieswojo czuje się w klatce...czy masz może cokolwiek co miała ze sobą również w sklepie? Chodzi o coś co ma jej zapach :) Jeśli podczas wybiegu lubi przycupnąć w jednym miejscu może warto jej podrzucić tam kawałek polarku, albo innego materiału, przenoszonego wieczorem do sympatycznego kącika w którym może się schować. Ewentualnie może nie trafiłaś w jej gust ze smakołykami - lub po prostu nie chce wracać do klatki, bo po przejściach niechętnie spędza czas w zamkniętej przestrzeni. Wtedy będzie potrzebne dużo cierpliwości i czas.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!
 
     
Alarice 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 19 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2013
Posty: 868
Skąd: Łódź
Wysłany: 4 Wrzeœnia 2013, 08:32   

A czy mała w klatce ma hamaczek? Jeśli tak - "ulepszyłabym" pomysł Ethelen i na czas wybiegu w ulubionym miejscu do odpoczynku kładła właśnie hamaczek, a wieczorem odwieszała go do klatki. Czy w tej klatce mieszkał wcześniej Ricco? Być może czuje się w niej nieswojo, bo dociera do niej zapach innej szynszyli? Nawet po wyszorowaniu klatki nie wszystko udaje się "zabić" i może Iskierka czuje się intruzem w klatce? Albo - jak mówi Ethelen - po tym co przeszła, boi się zamkniętych przestrzeni.
_________________



Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.
 
     
Ricco! 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 5 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 10 Cze 2013
Posty: 529
Skąd: Wrocław
Wysłany: 4 Wrzeœnia 2013, 12:12   

Myślę że chodzi o zamkniętą przestrzeń i że jeszcze czuje się nieswojo, klatkę ma swoją własną prywatną kupioną specjalnie dla niej, hamaczek ma od poniedziałku też swój własny i spróbuje to z przenoszeniem go :) smakołyki trafione jak najbardziej bo w momencie kiedy dociągnę ją do wejścia do klatki szybko mi go wyrywa z całą siłą i zabiera do kącika za meblami gdzie zjada ;) pozostaje mi tylko czekać i mieć cierpliwość do niej anielską ale biorąc ją ze sklepu pisałam się na oswajanie trudnego przypadku ;)
_________________
suszymy ząbki panowie :)
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 4 Wrzeœnia 2013, 12:31   

Ricco!, jednym z wypróbowanych sposobów nakłaniania do samodzielnego-dobrowolnego wchodzenia do klatki jest nagradzanie każdego wejścia do klatki.
Na początek trzeba Iskierkę włożyć do klatki dać jej w niej smakołyka, a następnie nie zamykać drzwiczek tylko pozwolić jej wyjść z klatki. Najlepiej mieć tak ze trzy porcje smakołyków i powtarzać ten zabieg 3 razy. Za każdym razem wymawiając imię Iskierka i pyszne pyszne. Być może już na następny dzień Iskierka załapie, że jak wejdzie do klatki to dostanie pyszne pyszne, a drzwiczki nie koniecznie się za nią zamkną :)
Moje chłopaki jak jestem w pokoju gdzie jest klatka to wskakują do środka staja grzecznie przy siatce i na dwóch łapach domagają się pysznego pysznego - no bo przecież weszły do klatki ! :)
Powodzenia !
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
DominiszonkaGD 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 25
Dołączyła: 16 Lis 2013
Posty: 30
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19 Listopada 2013, 03:54   

Mam Rico od dwóch dni i mam problem. Rozumiem że to są zwierzęta nocne ale ja dosłownie nie mogę spać! Nie dość że dziś mi z klatki uciekł dwa razy, ale już drzwiczki zabezpieczyłam. Sęk w tym, że nie lubi chyba siedzieć w klatce. Był dziś na wybiegu z dwie godziny. Zagoniłam Go do klatki a ten nadal chce wychodzić, szarpię za kraty tak głośno że nie można tego zignorować, a przecież nie będę Go wypuszczać w środku nocy. Wsadzałam rękę do klatki żeby Go pogłaskać, ale zaczął mnie lekko podgryzać w palce. Błagam pomóżcie mi, bo nie mogę spać, a rodziców mam za ścianą więc też się denerwują. POMOCY!
_________________
Rico - buntownik z zasadami <3
Lui - wulkan młodzieńczej energii <3
 
     
Ethelen 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 16 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 12 Kwi 2012
Posty: 1359
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19 Listopada 2013, 07:02   

DominiszonkaGD, obawiam się, że to nie jest coś, co da się usunąć. Pisałaś, że poczytałaś o tych zwierzętach przed zakupem - na pewno wielokrotnie przewinęła się informacja, że są to zwierzęta nocne, które po po prostu w nocy hałasują.

Można kupić zwierzakom karuzelę (nie kołowrotek!) i Rico będzie część energii rozładowywał na karuzeli, a Ty usłyszysz tylko ciche turkotanie karuzeli i tupot małych łapek. Jednak w całości hałasu nie zlikwidujesz - Ricco traktuje noc jak my dzień i do jego natury należy urządzanie klatki po swojemu w godzinach nocnych. Skubał palce, bo nie wiedział dlaczego chcesz mu zabronić działania zgodnie z naturą.
Druga metoda - przyzwyczaić się. Część osób na forum także ma klatkę w pokoju gdzie śpią i przyznają, że po jakimś czasie już im te dźwięki nie przeszkadzają. Zapewne na początku będzie trochę głośniejszy - będzie popiskiwać z tęsknoty i starać się zwrócić na siebie Twoją uwagę.
Co więcej - szynszyle kiedy mają kolegę lub koleżankę w klatce - mniej płaczą i starają się zwrócić na siebie Twoją uwagę - są zajęte harcami we własnym towarzystwie. Ale nie wiem czy od tego hałasu jest mniej - jest on po prostu inny, wywołany skutkami zabawy (brzdęk zrzuconej miseczki, przepychanie się na półkach, obgryzanie drewnianych elementów).
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!
 
     
Yoshiko 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 18 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 11 Cze 2013
Posty: 1586
Skąd: Jastrzębie Zdrój
Wysłany: 19 Listopada 2013, 08:05   

DominiszonkaGD, niestety, kupując szynszylę trzeba zdawać sobie sprawę z pewnych faktów...ja sama mam szyle i w swoim pokoju i za ścianą - budzą mnie tylko wtedy, gdy któraś z nich zacznie krzyczeć bo coś ją zaniepokoi...trzeba mieć na uwadze czas jaki jest potrzebny do przyzwyczajenia się...w żadnym razie nie można przenosić szynszylki na noc do innego pomieszczenia ponieważ każda zmiana dla niej to jest stres i może być tylko gorzej.

Co do leciutkiego podgryzania palców to Rico po prostu Cię iskał - szynszyle tak okazują sobie uczucia i akceptację...proponuję - podobnie jak Ethi - zainwestować w karuzelę drewnianą i w kolegę dla Twojego chłopaka. Dodam iż 2 godziny to trochę mało na codzienny wybieg - raczej takie minimum. Szynszyle muszą się wybiegać w przeciwnym razie mogą się nabawić problemów z trawieniem, co prowadzi do zatwardzenia, czy wzdęć, a nie zauważone w porę i nie leczone do śmierci.

Jeśli ktoś mi mówi, że chce kupić szynszylę bo one sa takie słodkie to każę mu się dobrze zastanowić żeby później nie było sytuacji - oddam go bo w nocy nie mogę spać, rodzice nie mogą spać, niszczy meble, książki, kable czy zdziera tapety...
_________________
...Baka wa shinanakya naoranai... - ...Unless an idiot dies, he won't be cured...

Kourin :serce: - ze mną od 16.01.2012
Saki :serce: - ze mną od 12.01.2013
Hotaru :serce: - ze mną od 9.08.2013
Shinju :serce: - ze mną od 10.04.2014
Risa [*]...16.12.2011 - 7.04.2013... :( - na zawsze w moim :serce:
Ostatnio zmieniony przez Yoshiko 19 Listopada 2013, 08:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Kate 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 17 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 31 Gru 2012
Posty: 1438
Skąd: Białystok
Wysłany: 19 Listopada 2013, 08:39   

DominiszonkaGD, z tym nic nie zrobisz, bo "od tego są oni" ;-)

Ja ze swojej strony polecam stopery, u mnie zdziałały cuda, jak musiałam ze stadem dzielić pokój :-D (czyt. byłam w stanie zasnąć i przespać noc :-P )
 
     
Alarice 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 19 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2013
Posty: 868
Skąd: Łódź
Wysłany: 19 Listopada 2013, 08:45   

Karuzelka to świetny pomysł, ja moim daję też stosik patyczków, którym zajmują się do czasu aż usnę. Miseczkę możesz zastąpić taką przykręcaną - nie da się jej zdjąć :) Wygląda ona tak: http://st1.nokautstatic.p...63ab0c0e9df.jpg
_________________



Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.
 
     
Kate 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 17 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 31 Gru 2012
Posty: 1438
Skąd: Białystok
Wysłany: 19 Listopada 2013, 08:52   

Alarice napisał/a:
ja moim daję też stosik patyczków, którym zajmują się do czasu aż usnę.


Ewentualnie podły terrorysta bierze gałązkę w zęby i zaczyna nią grać na kratach i na nerwach :lol: Ale ja też daję gałązki, żeby bylo czym się bawić
 
     
Alarice 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 19 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2013
Posty: 868
Skąd: Łódź
Wysłany: 19 Listopada 2013, 08:58   

Ej, moje tak nigdy nie robiły, rzucają tylko o kuwetę :O Ale śpię w stoperach, więc wrażenie robi na mnie tylko jak taran-Kropka wlezie na karuzelkę i biegnie jakby miał się skończyć świat - wtedy pomagam sobie poduszką na głowie :D
Dodatkowo dobrym pomysłem (i jednocześnie koniecznym, bo szylki nie mogą jeść siana leżącego luzem, żeby go nie osiusiały) jest kulka na sianko, która w pewnym sensie robi z jedzenia zabawę, bo trzeba się poszarpać żeby zjeść sianka :D
_________________



Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.
 
     
Kate 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 17 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 31 Gru 2012
Posty: 1438
Skąd: Białystok
Wysłany: 19 Listopada 2013, 10:57   

U mnie przy tej zabawie łupią kulą z sianem o ścianę klatki :facepalm:
 
     
Yoshiko 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 18 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 11 Cze 2013
Posty: 1586
Skąd: Jastrzębie Zdrój
Wysłany: 19 Listopada 2013, 11:08   

Kate napisał/a:
U mnie przy tej zabawie łupią kulą z sianem o ścianę klatki


...to ja się wycwaniłam i kula u dziewczyn zawsze wisi luźno zaczepiona o huśtawkę nad niższą półeczką - nie tyka wogóle ścianek klatki... :P
_________________
...Baka wa shinanakya naoranai... - ...Unless an idiot dies, he won't be cured...

Kourin :serce: - ze mną od 16.01.2012
Saki :serce: - ze mną od 12.01.2013
Hotaru :serce: - ze mną od 9.08.2013
Shinju :serce: - ze mną od 10.04.2014
Risa [*]...16.12.2011 - 7.04.2013... :( - na zawsze w moim :serce:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 41