FORUM SZYNSZYLE :: Jak to się stało, że posiadam szynszyla?
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Jak to się stało, że posiadam szynszyla?
Autor Wiadomość
natalka_0827 
Aktywni na forum



Wiek: 27
Dołączyła: 23 Lis 2012
Posty: 77
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 25 Listopada 2012, 12:19   Jak to się stało, że posiadam szynszyla?

Witam :-)
Chciałabym się od Was dowiedzieć, w jaki sposób staliście się dumnymi posiadaczami szynszyli? Sklep zoologiczny? Hodowla domowa? Przypadek? Prezent?
Swoją szyszę kupiłam w sklepie zoologicznym ( miała tylko 2 miesiące, kiedy tam trafiła :-( )
Od dawna zasatanawiałam się nad kupnem zwierzaka. Chciałam mieć towarzysza w mieszkaniu. Czytałam o szynszylach przez długi czas i postanowiłam że kupie tego zwierzaka u prywatnego hodowcy, jednak będąc w zoologu zobaczyłam szyszę w klatce z królikami i świnkami morskimi, biedna była wystraszona i zdziczała. Jeszcze tego samego dnia wyszłam z szyszą i potrzebnymi przyborami.
_________________
Takie cztery łapki na gałęzi,
cztery ciekawe łapki drepczące za Mną.

( Mistle- pink white, ur 28.08.2012
Falka- standard, ur 02.2012- zm 06.2013)
 
     
kaffa 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 53 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 11 Sie 2012
Posty: 3290
Skąd: Wrocław\Shrekownia\
Wysłany: 25 Listopada 2012, 12:28   

U mnie to była miłośc do Tuptusia. Quiet dała mi go na wakacje. 2 tygodnie wystarczyó żeby zagościł w moim sercu. Z żalem oddawałam Tupiego, ale od razu pojechałam po Tusie. W sumie od dawna myślałam o szynszyli, ale dziecko byłó za małe i musiałam poczekać. Te 2 tygodnie z Tupim, przekonały mnie żę synek jest na tyle dojrzały że możemy mieć malucha. Bałam się że będzie miętosił i zamęczał kluskę ale jest dla niej bardzo delikatny. Generanie nie interesuje się nią zbytnio. Jak podejzie to da jej pyszotkę . Popatrzy jak po nim skacze, pośmieje się.
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 25 Listopada 2012, 17:11   

Hej moja przygoda z kulkami zaczęla sie ponad 4 lata temu, koleżanka musiała oddać szylkę bo pies go męczył, przyniosła na chwilę do pracy i w ten sposób zaraziła mnie wariactwem na ich tle. Poczytałam o szylach a że dziecko chciało zwierzątko to postanowiłam jej kupić.( Sobie ale z myślą o córci, takki kit wciskałam mężowi). Córcia od początku bardzo dbała o małego, w wakacje dostała gratis drugiego z zoologa miał ok 2 miesięcy. Na początku bałam się, że będa się gryzły, ale szybko sie polubiły i teraz życ bez siebie nie mogą.
 
     
Jiuu 
Bardzo aktywni na forum


Wiek: 26
Dołączyła: 17 Kwi 2012
Posty: 151
Skąd: Gdańsk-Strzebielino
Wysłany: 25 Listopada 2012, 18:24   

U mnie to było różnie. Moją pierwszą szylkę przygarnęłam z zoologa. Była taka biedna i zakochałam się niej <3 Miałam akurat przy sobie pieniążki i od razu ją kupiłam. Dopiero potem zaczęłam dowiadywać się o szynszylach. Dowiedziałam się, że szynszyle nie lubią być same, a że bardzo dużo czasu spędzałam w szkole (liceum, 43 godziny tygodniowo plus dojazdy z mojej wioski ^^ teraz studia, więc loozik, masa wolnego czasu xD ), to postanowiłam poszukać koleżanki dla mojej Pyni. Poszłam do zoologa i znalazłam tam Pysię, która potem okazała być Pyńkiem zwanym przez moją mamę Samcem ;p Ale zanim dowiedziałam się, że Pysia to samczyk, przygarnęłam Franię. Kolega mojej koleżanki musiał się jej pozbyć, bo... Nie dogadywała się z psem o.O Teraz prawdopodobnie przygarnę jeszcze jedną szylkę od pewnego chłopaka, ponieważ planuję rozdzielić szylki do dwóch klatek. W jednej będą mieszkać dwie samiczki, a w drugiej parka. Boję się wykastrować mojego Samca, a nie chcę zbyt często oddawać młodych, których byłoby zdecydowanie więcej, gdyby Samiec został z dwiema samiczkami. Myślę, że to będzie dobre rozwiązanie ^^ Ale się rozgadałam ;p
 
     
ruda21 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 29
Dołączyła: 28 Paź 2012
Posty: 22
Skąd: Wodzisław Śląski
Wysłany: 25 Listopada 2012, 19:21   

u mnie było tak że moja koleżanka musiała wyjechać za granicę, i musiała znaleźć kogoś do opieki nad swoimi 2 samiczkami, chętnie się nimi zaopiekowałam i szybko podbiły moje serce.
Niestety koleżanka wróciła po nie całym roku i zabrała swoje kuleczki a ja strasznie za nimi tęskniłam. Postanowiłam że kupie swoje własne kuleczki ^ ^ .
Najpierw kupiłam Lunę która zawitała u mnie miesiąc temu , teraz kupiłam jej koleżankę tak więc jestem właścicielką czarnej aksamitki i bardzo jasnej standardowej Panienki która być może jest w ciąży ( kupiłam ją w zoologicznym gdzie przez miesiąc była w jednej klatce z samcem)....Jeśli jest w ciąży i urodzi się samiczka to ją zatrzymam i będą trzy kobietki ^ ^ a jeśli nie to w przyszłym roku dokupię beżową lub białą samiczke ^ ^, ogolnie mam w planach 3 samiczki . A niżej dodaje zdjecia moich panienek

DSCF0015.JPG
Luna
Plik ściągnięto 46 raz(y) 1,24 MB

DSCF0014.JPG
Popi
Plik ściągnięto 49 raz(y) 730,68 KB

_________________
05.11.2012 zawitała u mnie Luna-czarna aksamitka
24.11.2012 zawitała u mnie Popi-bardzo jasna standardowa Panienka :)
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 25 Listopada 2012, 20:54   

Ja natomiast zawsze marzyłam o jakimś puchatym zwierzątku, szczególnie o psie, ale z racji, że mieszkałam z rodzicami i siostrą, która ma alergię totalnie na wszystko (ja z resztą też jestem alergikiem) to nie mogłyśmy mieć żadnego futrzaczka, a naszymi jedynymi zwierzątkami w karierze były rybki i żółw... Po studiach, gdy znalazłam pracę, wreszcie mogłam znaleźć swoje własne lokum ;) i zaczęłam się zastanawiać nad towarzyszem dla siebie. Piesek niestety nie wchodzi na razie w grę, bo mieszkanko jest zdecydowanie za małe, do tego właścicielka ma swojego psa, który nie trawi innych zwierząt, więc nie mogłabym go puszczać do ogrodu.
Zawsze podobały mi się króliczki miniaturki, ale obawiałam się trochę o alergię.. nie miała bym serca go później wydać, gdyby się jednak okazało, że mnie uczula, dlatego kombinowałam dalej... :) nie lubię chomików, świnek morskich, szczurków, myszek, koszatniczek itp., bo po pierwsze za krótko żyją, a ja za bardzo się przywiązuję, a po drugie, wolę mieć zwierzątko, które ma większą powierzchnię do głaskania :P
Miałam do czynienia za świnkami i chomikami u koleżanki i wiem, że każde z nich gryzło, dlatego wolałam też nie ryzykować utratą palcy :P
Przypomniało mi się, że jak byłam dzieckiem, to byliśmy z rodzicami u jakiegoś dalekiego kuzyna, który miał takie dziwne zwierzątka ;) jak sobie pzrypomniałam jak się nazywają, to od razu zaczęłam o nich czytać. I tak właśnie się dowiedziałam, że nasze puchatki idealnie do mnie pasują, bo: buszują po nocach tak jak i ja :D żyją dłuuugooo, więc nie będę musiała zaraz po nich płakać tak jak np. po chomiku, a w dodatku bardzo rzadko gryzą! :-D no i są przmiłe w dotyku, a co najważniejsze nie uczulają! :D
Po dokładnej lekturze na ich temat wybrałam się na giełdę i kupiłam mojego pierwszego puchatka Szariczka :D i tak się zaczęła moja mania na ich punkcie :D teraz mam ich już 4! :D
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
natalka_0827 
Aktywni na forum



Wiek: 27
Dołączyła: 23 Lis 2012
Posty: 77
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 25 Listopada 2012, 21:59   

Super historie :mrgreen:
Jutro odbieram swoją drugą kulkę ;-) Wreszcie będzie nas więcej w ciasnym mieszkanku, które wynajmuje :lol:
_________________
Takie cztery łapki na gałęzi,
cztery ciekawe łapki drepczące za Mną.

( Mistle- pink white, ur 28.08.2012
Falka- standard, ur 02.2012- zm 06.2013)
 
     
kammax 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 29 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 07 Lis 2011
Posty: 1131
Skąd: okolice Szczecinka
Wysłany: 26 Listopada 2012, 09:47   

Ja swoje szynszyle(para) wziełam od Dziewczyny która musiała je oddac, po pewnym czasie urodził mi się młody czarny aksamit - Franio(obecnie mieszka w Warszawie u Aniutki), jakiś miesią potem muj samczyk umarł, po 2 miesiącach urodziły mi się bliźniaki Pestka i Kajtek (barwa obydwuch - biała wilsomna mozajka). Kajtuś pojechał do Warszawy a Pestka została ze mną, od Aniutki przyjechał do mnie capucino więc obecnie mam 3 szynszyle, 2 dziewczynki i jednego samczyka.
_________________
Życie jest darem i trzeba je szanowac, nie ważne czy ludzkie czy zwierzęcia
 
     
Moriko 
Minimum aktywności na forum


Wiek: 22
Dołączyła: 26 Lis 2012
Posty: 7
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 27 Listopada 2012, 15:46   

Moją Misiulę wzięłam od hodowcy, z fermy. Stwierdziłam, że w ten sposób najprawdopodobniej uratuję kuli życie, a już na pewno taniej mnie to wyniesie. Ale nie od początku chciałam szynszyla, bo najpierw zażyczyłam sobie fretkę :-D ale jak zobaczyłam w necie zdjęcia pozjadanych palców to spasowałam, ale przez przypadek kliknęłam nie w ten link co trzeba i... zobaczyłam szylki! Z miejsca się zakochałam ^^ Moja mama nie miała nic przeciwko, to pojechaliśmy kupić kulkę. Hodowca przyniósł "wzornik" tzn. kilka szynszyli różnych odmian ;P ja chciałam na początku białą, ale takich na ten moment nie miał, a ja chciałam wrócić do domu już ze zwierzakiem, więc wybór padł na najśliczniejszą aksamitkę :) miała wtedy 3 miesiące. Oswajanie nie było proste, ale jak już się dogadałyśmy, to żyć bez siebie nie możemy :mrgreen:
_________________
Nie umieram, dopóki ktoś mi nie potwierdzi, że w niebie są szynszyle i konie.
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Listopada 2012, 12:57   

To może i ja napiszę jak to się stało, że dołączyłam do grona zwariowanych posiadaczy szynszyli :D
Zacząć muszę od tego, że jestem koszmarnie uczulona na wszystkie zwierzaki, które produkują białko o tajemniczej nazwie Fel-d1 czyli np koty, ale również psy, konie, krowy itd,itd Przez 12 lat byłam właścicielką kota kochanego dachowca oraz astmy na tle alergicznym. Niestety przy kolejnej próbie zameldowania kota w domu skończyło się zastrzykami z hydrocortisonu i wyprowadzką z domu na tydzień.
Tak więc było jasne, że żaden "zwyczajny" zwierzak nie może zamieszkać ze mną pod jednym dachem. Ale gryzoń... to zupełnie inna sprawa. Kiedyś odwiedziłam znajomą, która miała królika i okazało się, że po dwóch godzinach wizyty to zwierzątko nie wywołuje u mnie żadnych reakcji alergicznych.
No tak ale króliczek co prawda piękny, ale jakoś tak jak dla mnie za mało kontaktowy. Szczurek owszem inteligentny, ale podobnie jak u Mausi nie chciałam się z nim żegnać po kilku latach.
29 listopada 2011 poszliśmy z mężem do Tesco gdzie znajduje się sklep zoologiczny. Poszliśmy do Tesco w zupełnie innej sprawie, ale do tego zoologa zaglądaliśmy zawsze, żeby posłuchać śpiewu świerszczy i żeby popatrzeć na króliczki miniaturki. Tym razem jednak weszliśmy głębiej, a tam w klateczce śpi sobie Dyzio. Piękna szara kuleczka futerka. Dziewczyna, która tam pracowała od razu wyczuła, ze jesteśmy potencjalnymi klientami i jak zaczęła nawijać to skończyło się rezerwacją Dyźka w oczekiwaniu na klatkę (bo akurat nie mieli szynszylówek) i z zadaniem domowym - dowiedzieć się jak najwięcej na temat tych zwierzątek. Tydzień później Dyzio jechał z nami do domu. Do dziś pamiętam naszą ekscytację, jakbyśmy przywozili dziecko do domu :D . Dyzio tez był zdenerwowany, bo od razu mnie obszczekał przyprawiając mnie tym o zawał serca :D
Po trzech miesiącach pobytu w naszym domu Dyziek bawił się z nami w "goń szynszyla" reagował na "pyszne, pyszne" a za migdałka gotowy był wyskoczyć z futra, ale nocami czuł się samotny i nawoływał nas, żebyśmy przyszli do niego i się z nim bawili :shock:
Decyzja zapadła. Zbudowaliśmy nową ogromną klatkę i pojechaliśmy po Cappuccino 4-miesięcznego beżyka hetero. Po dwóch tygodniach łączenia w dużej klatce w hamaczku spała szarobeżowa kuleczka. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc jak się okazało, że Franio szuka domu, a ciocia kammax mieszka pod Warszawą i w sierpniu wraca do domu i chętnie przywiezie mi Frania to chwili się nie zastanawiałam i 19 sierpnia Franek zawitał w naszych progach. Niestety kilka dni wcześniej Cappccio okazał się samcem Alfa w fazie dojrzewania płciowego i jego wszystkie samcze hormony buzujące w tym małym beżowym ciałku znalazły ujście na tyłku Dyzia, który został przez Cappcciunia solidnie pogryziony. Do tego Franio tez zaczął próbować swoich sił pomimo, że był zaledwie 5-miesięcznym oseskiem. Okazało się jasne, że Cappuccino potrzebuje szynszylowej kobietki i tak trafił do mamy Frania - Zuzi, a tym samym ja i Kammax stałyśmy się "teściowymi", a za jakiś miesiąc-dwa najprawdopodobniej zostaniemy szynszylowymi "babciami" :D
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
Duszek 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 18 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 07 Sty 2012
Posty: 931
Skąd: Chorzów
Wysłany: 28 Listopada 2012, 15:20   

fajne te Wasze historyki :D
_________________

Duszek [*]
Miał 2 lata, trzy miesiące i 16 dni ....
 
     
genka 

Dołączyła: 28 Lis 2012
Posty: 2
Skąd: radom
Wysłany: 28 Listopada 2012, 16:36   

Pierwszego szynszylka dostałam w prezencie, był ze mną długo i ciężko mi było jak odszedł więc mój mąż przywiózł z hodowli 2 nowe:)

________________
Nie zwlekaj - wejdź tutaj open lokaty
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 28 Listopada 2012, 19:28   

No Kaffa a gdzie twoja superaśna historia?
Ja wypowiem się w imieniu mojej mamy znanej tu jako Bunia. Niestety nie ma neta więc jest na forum z doskoku, jak Kaffa przywiezie neta w słoiku.(hihihi) A więc, wakacje ze względu na koszmarny gorąc w moim mieszkaniu spędzam u mamy, która ma duży dom i ogród. Zawsze zabierałam Tuptusia, który ma tam raj. W tym roku poszłam do zoologa kupić wapienko i pani ze klepu wciskała mi malutkiego ok 2 mies. szylka. Na początku nie chciałam go bo bałam się łączenia z 4 letnim samcem. Ale do sklepu poszłam z córka, która miałczała. Więc wyszłam mówiąc : kategorycznie nie. Ale pani spakowła małego i córka wybiegła za mną z maleństwem. i tak została z nami. Moja mama całe wakacje dbała o oba szyle i zakochała się wnich po uszy. Niestety nie mogłam jej zostawic małego bo polubiły się z Tuptusiem. Niewiele myśląc razem z Kaffą załatwiłyśmy mamie nowego szylka mozajkę Mikiego. Ma na jego punkcie istotnego fioła. W ten sposób mam zsszynszylowaną rodzinkę. :lol:
 
     
kaffa 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 53 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 11 Sie 2012
Posty: 3290
Skąd: Wrocław\Shrekownia\
Wysłany: 28 Listopada 2012, 21:37   

Quiet opisałam ciut wyżej po krótce , że to twoja sprawka że mam Tusie i bardzo cie za to kocham.
 
     
zagubiona1990 
Minimum aktywności na forum


Wiek: 29
Dołączyła: 06 Paź 2012
Posty: 17
Skąd: Z nad Klawiatury
Wysłany: 1 Grudnia 2012, 19:05   

No to ja też Wam napisze. A ja to , ze jestem posiadaczka kulki to sprawa naszego administratora Michała;). (tu podziękowanie dzięki wielkie).
Kiedyś szukałam czegoś przypadkiem o gryzoniach na lekcje, I pojawiło mi się między innymi o szynszylach, i strony o nich jedną z nich była strona Michała ;) Przeczytałam, ją z uśmiechem, i pokochałam te zwierzaki od zaraz. Mieszkając z rodzicami nie mogłam niestety posiadac takiego stworzonka, gdy przeprowadzilam sie do chłopaka również nie dało rady. Dopiero gdy poszłam na swoje dosałam Kulke na dzień Kobiet z pełnym wyposarzeniem.
_________________
Bądź sobą i idź do przodu - tego sie trzymam
 
     
Michal 
Administrator



Pomógł: 35 razy
Wiek: 41
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1482
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2 Grudnia 2012, 05:53   

zagubiona1990 napisał/a:
A ja to , ze jestem posiadaczka kulki to sprawa naszego administratora Michała

O masz nawet nie wiedziałem, że tak było - fajnie :mrgreen:
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

:loveszynszyla:
 
     
Olijkaa 
Bardzo aktywni na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 25 Paź 2012
Posty: 107
Skąd: Okolice Wrocławia
Wysłany: 19 Grudnia 2012, 11:39   

Ja swoją pierwszą kulkę Szyszunię (która z resztą Szyszkiem była:)) kupiłam bratu pod choinkę ( miał wtedy jakieś 14 lat). Dużo czytałam, niby wiedziałam że to głośne maluszki ale tak sobie myślę że pewnie coś jak chomiki... Okazało się duuużo gorzej. Szyszek tak skakał że brat nie dał rady z nim spać. Więc wzięłam go do siebie. Przywyczaiłam się. Jak było juz naprawdę strasznie to wyjmowałam miseczki i jakoś było. Później Szyszek zachorował i zmarł. Cały dzień nic nie jadł a potem odszedł. Płakałam jak dziecko. Po kilku tygodniach na urodziny dostałam Bobika (który również na dzień zakupu był Bobiczką) I tak już ponad 4 lata jest ze mną. Wszędzie razem. Dwa lata temu przeprowadzaliśmy się do drugiego mieszkanka a Bobik wiernie ze mną:) Nawet mąż który tylko szczury lubi potrafi Bobika wypuścić na wybieg i się nim zaopiekować...
_________________
=>>>>Wszys­tkie ar­gu­men­ty na pod­parcie ludzkiej wyższości nie są w sta­nie zap­rzeczyć jed­nej niezap­rzeczal­nej praw­dzie: w cier­pieniu zwierzęta są nam równe.

Bobik + Jagódka - dwa moje puchate uszatki
 
     
ilion8 
Minimum aktywności na forum



Wiek: 29
Dołączył: 12 Lis 2012
Posty: 42
Skąd: Połaniec
Wysłany: 20 Grudnia 2012, 10:09   

No to i ja się podzielę:)

Pierwsze moje spotkanie z dziwnymi, kulistymi stworzonkami miało miejsce w Niemczech. Mąż córki znajomego mojego ojca (wiem jak to brzmi:) ) za pozwoleniem swojej małżonki, miał w domu wielgachną klatkę (pod sam sufit) i dwie rozczochrane kulki w środku. Wpadliśmy tylko na chwilę po jakąś tam rzecz, nie bardzo pamiętam- miałem wtedy jakieś 14 lat... Zapamiętałem tylko to, że one ciągle spały, a facet mówił, że ganiają mu psa po całym domu (Labladora). Zastanawiałem się jak to możliwe, że tak niewinne, zaspane kuleczki mogą rozstawiać po kontach takiego dużego psa...
Na przestrzeni lat miałem wiele zwierząt- małą hodowlę chomików (łącznie 15 okazów, a przez pewien okres czasu 11 jednocześnie. Seniorka rodu dożyła spokojnie 8 lat!! Co dla chomika jest sporym rekordem), trzy żółwie stepowe, moja siostra miała królika i tak mijało nam to bardziej lub mniej futrzaste życie:). Kiedy się ożeniłem, zamieszkałem razem z żoną u teściów. Teoretycznie była to wieś, ale zamiast krów i koni były tam komputery i internet, a jedyne zwierzaki to kury, gęsi i króliki. Kiedy przeprowadziliśmy się do wynajętego mieszkania przestraszył nas ogrom miejsca (z jednego pokoiku, gdzie mieściło się tylko łóżko i dwie szafki przenieśliśmy się do dwupokojowego mieszkania, gdzie sam przedpokój miał tyle przestrzeni co nasze poprzednie lokum), a do tego moja żonka, przyzwyczajona ciągle do hałasu (dorastała w 7-osobowej rodzinie) czuła się samotna kiedy ja byłem w pracy. Zacząłem więc szukać odpowiedniego kompana dla nas:) Wspomniała mi się wizyta w Niemczech sprzed lat i postanowiłem sprawdzić co to za "bestie" te szynszyle. Tak trafiłem na to forum:). Czytając różne tematy coraz bardziej utwierdzałem się w przeświadczeniu, że kuleczka jest idealna dla nas. Z początku myślałem o jednej, ale kiedy uświadomiłem sobie, że nasze tryby życia zachodzą na siebie przez zaledwie kilka godzin i nasz pupilek przez większy czas swojej aktywności miałby siedzieć sam, to zrobiło mi się go szkoda... Dlatego stanęło na dwóch:)
Niedługo potem, z pomocą kol. Miszastego przybyło do nas dwóch chłopców z pseudo-hodowli spod Łodzi- Miętusek i O'Sullivan:) Matko! Jak ja się bałem, kiedy jechałem z nimi, a oni siedzieli tak cichutko w pudełku na miejscu pasażera... Zacząłem nawet z nimi rozmawiać z tych nerwów, ale była to dość jednostronna dyskusja:) Kiedy dojechaliśmy okazało się, że byli bardziej wystraszeni niż ja:). Szybko się u nas zadomowili, dając nam tym samym mnóstwo radości :mrgreen:
_________________
Pozdrawiam!
 
     
Mausi 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 50 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 12 Wrz 2011
Posty: 3079
Skąd: Katowice
Wysłany: 20 Grudnia 2012, 11:21   

Hahaha super piszesz ;) zapraszamy do naszego kącika ;) mizianko dla puchatych "bestii" ;)
_________________
Szarik -->___Piszczuś -->

Gizmo * 08.09.2011 - [*] 07.02.2013
Kropek * ??.12.2011 - [*] 25.02.2013
Zefirek * 23.01.2012 - [*] 26.02.2013
Krecik * ??.06.2011 - [*] 04.01.2014

"Nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 20 Grudnia 2012, 11:30   

Bardzo fajnie czyta się te opowieści :)
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
msmika 
Bardzo aktywni na forum



Pomogła: 1 raz
Wiek: 32
Dołączyła: 05 Sty 2013
Posty: 130
Skąd: Łódź
Wysłany: 5 Stycznia 2013, 16:32   

Moja przygoda z szynszylem... no ciężko powiedzieć. Od zawsze miałam fiola na punkcie zwierząt futrzastych i szynszyli. W każdym zoologicznym potrafiłam godzinę stać i przyglądać się śpiącej futrzastej kulce. W swojej karierze miałam już 4 psy i chomika i świnkę morską, ale poszłam na studia i wyprowadziłam się do Łodzi. Przez dłuższy czas mieszkałam w akademiku, a tam nie wyobrażałam sobie zwięrzątka, bo ani tam miejsca na to nie ma i ciągle hałas. W zeszłym roku kupiliśmy owczarka niemieckiego długowłosego na podwórko do moich teściów, gdzie spędzamy mnóstwo czasu i prawie całe wakacje, a na jesień zamieszkaliśmy z narzeczonym w wynajmowanym mieszkaniu. Po tygodniu wiedziałam, że te jego rybki to nie jest wystarczające zwierzatko dla mnie. Brakowało mi jakiegoś futrzaka. Myślałam o chomiku, ale później sobie przypomniałam jak zdechł ze starości i jak przez tydzień płakałam i doszłam do wniosku, że wolałabym psa. Wtedy narzeczony zaczął marudzić, że nie ma nas pół dnia w mieszkaniu, że pies zwariuje itd. Ja, z natury uparciuch, nie dałam za wygraną... zaczęłam czytać o szynszylach (dotychczas wiedziałam, że to śpiące gryzonie i po doświadczeniu z chomikiem sądziłam, że pewnie żyją ze 2 lata). Jakie było moje zaskoczenie, jak przeczytałam, że te cudne kulki żyją długo. Rozpoczęłam akcję "szynszyl", oglądałam w sklepach, hodowlach i już sama nie widziałam, czy chce szarego czy beżowego. I któregoś dnia późnym listopadem, koleżanka ze studiów spytała się na forum uczelni, czy ktoś nie chce szynszyla, bo ona kupiła w zoologicznym kobietkę i okazało się, że była zaciążona i teraz ma dwa młode do wydania. Najpierw się rozmażłam:roll: a później oszlałam ze szczęścia :mrgreen: . Wróciłam wieczorem do domu, wzięłam chłopa za fraki i do zoologicznego po zaopatrzenie ;) 2 tygodnie później zamieszkał z nami Franek...mała srebrna kulka (połaczenie szarego z beżowym). Ja jestem szczęśliwa, chłop trochę mniej bo jeszcze spać nie może ;p, a Franek rozkochuje w sobie resztę rodziny.
_________________

FOTO: http://stare.forum-szynsz...tm?user_id=1929
http://stare.forum-szynsz...anio-vt2547.htm
 
     
Quiet 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 24 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 29 Sie 2012
Posty: 1615
Skąd: Trzebnica
Wysłany: 5 Stycznia 2013, 16:44   

msmika, no tak szynszyloza panuje hihi, u mnie też tak było. Tylko to ja zarażałam innych. jak możesz wklej zdjęcia, załóż galerię na forum i wklejaj foty, uwielbiamy je oglądać.
Ostatnio zmieniony przez Quiet 5 Stycznia 2013, 16:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Diablo 
WIELKIE SERCE



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 27 Paź 2012
Posty: 1002
Skąd: Lublin
Wysłany: 5 Stycznia 2013, 17:29   

msmika napisał/a:
mała srebrna kulka (połaczenie szarego z beżowym)
nie ma szynszyli srebrnej. Jeśli to ten szylek, którego masz na avku to jest to beż heterozygotyczny.
_________________
Kanguś-Standard
Toffi-Beż Hetero
Puśka-White Wilson Mosaic
Brykiet-Medium Ebony
Escada-Dark/Medium Tan
 
     
msmika 
Bardzo aktywni na forum



Pomogła: 1 raz
Wiek: 32
Dołączyła: 05 Sty 2013
Posty: 130
Skąd: Łódź
Wysłany: 5 Stycznia 2013, 17:30   

Quiet, jak się nauczę jak założyć galerię to tak zrobię. Narazie znalazłam wątek galerii z szynszylami i jest tam Franio :)

[ Dodano: 5 Styczeń 2013, 17:32 ]
Diablo, nie wiem jaki jest fachowy, ale mama jest szara a tatuś bezowy. Brat Franka jest bardziej beżowy, a ten jest taki jaśniutko szary ;)
_________________

FOTO: http://stare.forum-szynsz...tm?user_id=1929
http://stare.forum-szynsz...anio-vt2547.htm
 
     
Diablo 
WIELKIE SERCE



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 27 Paź 2012
Posty: 1002
Skąd: Lublin
Wysłany: 5 Stycznia 2013, 17:52   

msmika, a jaki ma kolor uszek. Jeśli ma szare to jest standard a jeśli różowe to beż heterozygotyczny.
_________________
Kanguś-Standard
Toffi-Beż Hetero
Puśka-White Wilson Mosaic
Brykiet-Medium Ebony
Escada-Dark/Medium Tan
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,56 sekundy. Zapytań do SQL: 41