FORUM SZYNSZYLE :: Czy kilka samców i samice mogą mieszkać pod jednym dachem?
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Czy kilka samców i samice mogą mieszkać pod jednym dachem?
Autor Wiadomość
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 13 Wrzeœnia 2013, 15:18   Czy kilka samców i samice mogą mieszkać pod jednym dachem?

Zapraszam do dyskusji nt. trzymania pod jednym dachem, ale w oddzielnych klatkach kilku samców i samic.
Wielu z nas do tej pory stało na stanowisku, że 2 samców w domu gdzie mieszka również samica lub samice, zagryzie się na śmierć lub będą ze sobą walczyć do upadłego, gdy któraś z samiczek dostanie rujki.
Zaznaczam, że nie mówimy tu o samcach mieszkających w jednej klatce z samicami.
Samce mieszkają w ODDZIELNEJ niż samice klatce, ale wszystkie zwierzęta mieszkają w tym samym domu-pomieszczeniu.
Otóż okazuje się, że nasze stanowisko chyba było dość ortodoksyjne, bo są osoby, które trzymają pod jednym dachem kilka zaprzyjaźnionych ze sobą, żyjących w zgodzie samczyków obok których w klatce mieszkają samiczki.
Podzielmy się ze sobą swoją wiedzą i doświadczeniem na ten temat.
Czy rzeczywiście samce i samice pod jednym dachem, ale w oddzielnych klatkach = rywalizacja samców na śmierć i życie?
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
Eev 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 24 Wrz 2012
Posty: 419
Skąd: Wrocław
Wysłany: 13 Wrzeœnia 2013, 15:50   

Kilka osób karmi szynszyle również Vitapolem i "nic im nie jest" ;) . Szynszyle to zwierzęta, choćbyśmy bardzo chcieli to ich nie zrozumiemy do końca, nigdy. Moim zdaniem, skoro były przypadki kłótni przez samicę, nie należy ryzykować życiem szynszyli wg. własnego "widzimisię". Osobiście baaaardzo chciałam samiczkę - Lady od Moni i istnieje sposób - sterylizacja samiczki. Po konsultacji z weterynarzem stwierdziliśmy, że zabieg jest zbyt ryzykowny.
Co do wersji "inna klatka", nie widzę zbytniej różnicy, wbrew pozorm szynszyle się czują, słyszą, widzą, o ich zmysłach gatunkowi ludzkiemu nawet wstyd marzyć...
_________________

Dwa lata, dziesięć miesięcy, dwa tygodnie, jeden dzień...
 
     
Michal 
Administrator



Pomógł: 35 razy
Wiek: 41
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1482
Skąd: Warszawa
Wysłany: 13 Wrzeœnia 2013, 23:59   

:/ myślę, że to jest kwestia danego przypadku, jeżeli już ktoś musi/bardzo chce to przy pierwszej rujce samicy musiałby chyba cały czas kontrolować samców, może się zdarzyć, że u jakichś osób jest spokój lub względny spokój, ale jeżeli ktoś trafi na zaciekłe osobniki to może być źle i bez nadzoru może dojść do nieszczęścia.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

:loveszynszyla:
 
     
Monisia 
Niezwykle aktywni na forum



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 19 Mar 2012
Posty: 222
Skąd: Szczecin
Wysłany: 14 Wrzeœnia 2013, 09:02   

Michał- w tym problem, że to nie jest kwestia jednej rujki.

Oczywiście wszystko zależy od charakteru samca, ale też od ilości samic w domu. 3 rujki to 3x więcej feromonu w powietrzu, a jak dobrze wiemy, samice mają rujki często w tym samym czasie.

Czytałam o przypadku, kiedy ktoś na podstawie kilku rujek stwierdził, że samce sobie świetnie radzą, aż któregoś dnia znalazł szynszyla, któremu drugi wgryzl się w kark (przeżył ).

I znowu pozostaje kwestia odpowiedzialności, która musi ponieść właściciel, ale cierpi zwierzę- bawić się ryzykowanie? a może moje szynszyle są inne? może spróbuję i nic się nie stanie?
 
     
monia.szila 
Niezwykle aktywni na forum



Pomogła: 1 raz
Wiek: 37
Dołączyła: 21 Sie 2012
Posty: 366
Skąd: Bolesławiec
Wysłany: 14 Wrzeœnia 2013, 09:48   

Ja też bym nie zaryzykowała połączenia dwóch samców podczas rujki samiczki, bo samce poprostu tracą głowę, jedni ćwierkają, tarzają się, okazują uległość a drudzy dostają małpiego rozumu i "trzepią" co popadnie, gryzą półki, kraty.. I teraz niech się spotka dwóch takich różnych osobników..

To zachowanie jest czysto terytorialne i naturalne, im dorodniejszy samiec z dużym testosteronem tym ma więcej samic i walczy z rywalami. W dzień mogą siedzieć po różnych stronach klatki a w nocy któryś może skończyć z posiekaną szyją. O dziwo samice podczas rujki potrafią się potarmosić, a co dopiero naładowani testosteronem chłopcy.
_________________
Szilka (standard), Fuga (dark ebony), Róża (white wilson mosaic), Coco (dark ebony), Lady (white tan) oraz Kacper* (dark tan) i Alvin (medium ebony)
 
     
Michal 
Administrator



Pomógł: 35 razy
Wiek: 41
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1482
Skąd: Warszawa
Wysłany: 15 Wrzeœnia 2013, 21:57   

monia.szila napisał/a:
Ja też bym nie zaryzykowała połączenia dwóch samców podczas rujki samiczki

Ja osobiście też bym nie zaryzykował

Monisia napisał/a:
Oczywiście wszystko zależy od charakteru samca, ale też od ilości samic w domu

Myślę, ze takich zależności jest więcej nawet o których nie wiemy, ja założyłem, ze mamy jedną samiczkę, wiadomo każdy przypadek jest inny, przy pierwszej rójce może się udać, przy kolejnych nie. Odpowiedzialny hodowca jeżeli ma taką sytuację musi znać swoje szynszyle, wie jak było przy łączeniu itp. myślę, ze w tej sytuacji każdy na podstawie swoich doświadczeń i wiedzy o swoich szynszylach musi sam podjąć decyzję, choć najbezpieczniej było by jednak uniknąć takich sytuacji.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

:loveszynszyla:
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 16 Wrzeœnia 2013, 10:01   

Pomimo iż zaczęłam tę dyskusję, to sama na ten temat mam niezbyt wiele do powiedzenia. Mam dwóch samczyków o skrajnie różnych usposobieniach. Nie zamierzam sprawdzać ich reakcji na samiczkę z rujką w domu. Natomiast dwa razy zdarzyło się, że w naszym domu na jedną noc zamieszkała samiczka. Za każdym razem była to dziewczynka młodziutka na tyle, ze o rujce nie mogło być jeszcze mowy, ale też za każdym razem obecność takiej dziewczynki wprowadziła "świergotliwą" ekscytację u moich chłopaków. Dyziek tańczył wokół klatki, a Franio trochę bardziej terytorialny - pilnował z niepokojem swojego terytorium.
Dla mnie to dowód, że obecność dziewczyn w naszym domu nie była obojętna, ale być może w tym wypadku raczej na zasadzie - obecność obcego bez wrogich zamiarów.
Temat jednak nadal jest dość istoty albowiem wiem, że są osoby, które mają pod swoim dachem samce i samice i ponoć wszyscy żyją w zgodzie. Chodzi mi bardziej o to, że każde takie zjawisko podważa nasze kategoryczne stwierdzenia, że taka konfiguracja zwierzaków musi się skończyć tragicznie.
Gdyby zechciały się wypowiedzieć osoby, które mają w swoich domach np dwie parki. Jak zachowują się samce podczas rujek swoich samic.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
Metis 
Bardzo aktywni na forum



Pomogła: 4 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 15 Lip 2013
Posty: 129
Skąd: Wrocław
Wysłany: 16 Wrzeœnia 2013, 10:23   

Też byłabym bardzo ciekawa czy puszczanie takich dwóch parek naraz na wybieg jest bardzo nie bezpiecznie w czasie >pozarujkowym< ? Normalnie mieszkałyby osobno. Oczywiście zakładając, że wszystkie wcześniej się tolerowały i były łączone.
_________________
Karenai Hana
 
     
Mariusz28 
Demon aktywności na forum



Pomógł: 5 razy
Wiek: 23
Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 417
Skąd: Sopot
Wysłany: 16 Wrzeœnia 2013, 10:42   

U mnie Sonia mieszka ze Śnieżkiem, a Jacek osobno. Odległość klatek to jakie pół metra. Nic złego się nie dzieje, Oba samczyki są spokojne natomiast samiczka jest bardzo agresywna, to znaczy atakuje wszystko co się rusza i za wszelką cenę chce dojść do samczyka z drugiej klatki.
_________________
Maksia* (4 latka), Sonia (5 latek), Śnieżek (2 latka), Jacuś (11 latek)
 
     
dawidoo 

Dołączył: 14 Paź 2013
Posty: 1
Skąd: Polska
Wysłany: 14 Października 2013, 14:12   

Widac ze bardziej się jej spodobał :) ach te nasze szynszylki ciężko je wybadać :D
_________________
urządzenia fiskalne warszawa
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 23