FORUM SZYNSZYLE :: ROZMNAŻANIE - dyskusja nt. pochodzenia szynszyli
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej
-->TO JEST STARA WERSJA FORUM TYLKO DO WGLĄDU
ZAPRASZAMY NA WŁAŚCIWE FORUM (kliknij tu:___)<--



Forum przeszło gruntowną modernizację, stara wersja forum pozostała tylko do wglądu, nic tu nie napiszesz i nie zarejestrujesz się,
nie znajdziesz tu także żadnych nowych treści. Aby przejść na właściwą wersję forum kliknij napis powyżej

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
ROZMNAŻANIE - dyskusja nt. pochodzenia szynszyli
Autor Wiadomość
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 22 Maj 2014, 15:32   ROZMNAŻANIE - dyskusja nt. pochodzenia szynszyli

Zapraszam do dyskusji nt który nurtuje mnie od jakiegoś czasu.
Kiedy czytam tematy dotyczące rozmnażania szynszyli niemal w co drugim wpisie pojawia się pytanie: Czy znasz pochodzenie Twoich szynszyli, które chcesz rozmnażać.
Odpowiedzi są różne, a twierdzenie dość jednoznaczne: Nie rozmnażamy szynszyli, których pochodzenia nie znamy do drugiego pokolenia wstecz.....
Zgadzam się z argumentem: Nie rozmnażamy szynszyli ponieważ:
1. trzeba umieć i móc się opiekować maluchami
2. trzeba zapewnić im lokum (oddzielne dla płci) po ukończeniu 3-5 miesiąca życia
3. trzeba znaleźć maluchom w sposób odpowiedzialny nowe domy

Zgadzam się z argumentem: nie rozmnażamy(świadomie) szynszyli z chowu wsobnego - wiadomo, że dlatego aby nie powielać wad, których prawdopodobieństwo jest większe niż w przy rozmnażaniu osobników niespokrewnionych.
Przemawia też do mnie argument: Nie rozmnażamy szynszyli niewiadomego pochodzenia - na wszelki wypadek.

Natomiast nie przemawia do mnie argument, że muszę znać przodków mojej parki do dwóch pokoleń wstecz, a ta wiedza da mi spokojny sen. Bo co tak naprawdę wiem znając rodziców malucha? Na jakiej podstawie oprócz domniemania mówienia prawdy zakładam, że rodzice i dziadkowie byli zdrowi i nie pochodzili z chowu wsobnego?
Muszę zaufać -nic innego mi nie pozostaje.
Mieliśmy na forum maluchy, które odchodziły nagle. Przypuszczamy, że przyczyną mogła być wada serca- nie koniecznie genetyczna. Czy właściciele rodziców tych maluchów przy kolejnych miotach wiedzieli, że w poprzednim miocie trafił się osobnik z wadą? Nie sądzę. Tak więc kupując maluchy z kolejnego miotu jestem przekonana, że mam zdrowe futra bo znam ich przodków.
Mam wrażenie, że powinniśmy zweryfikować swoje podejście do tematu i trochę o tym podyskutować.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
Alarice 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 19 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2013
Posty: 868
Skąd: Łódź
Wysłany: 22 Maj 2014, 15:46   

Aniutka napisał/a:
Nie rozmnażamy szynszyli niewiadomego pochodzenia - na wszelki wypadek.
Aniutka napisał/a:
Natomiast nie przemawia do mnie argument, że muszę znać przodków mojej parki do dwóch pokoleń wstecz, a ta wiedza da mi spokojny sen.

A nie masz wrażenia, że te dwie kwestie się wzajemnie wykluczają? Czym innym jest pochodzenie kuleczki od jej przodków? Owszem, pozostaje nam wierzyć na słowo temu, co powiedzą nam właściciele rodziców malca - ale uważam, że po stokroć lepiej się dopytać i otrzymać kłamstwo niż rozmnażać zwierzę ze sklepu zoologicznego/adoptowane - bo tutaj niezależnie od tego, co powie sprzedawca lub właściciel, który chce się pozbyć zwierzaka, nigdy tak naprawdę tego pochodzenia nie znamy.
Aniutka napisał/a:
Na jakiej podstawie oprócz domniemania mówienia prawdy zakładam, że rodzice i dziadkowie byli zdrowi i nie pochodzili z chowu wsobnego?

A lepiej mieć takie domniemanie czy nie mieć nic i liczyć na to, że wszystko będzie dobrze?
Podsumowując, uważam że nawet jeśli - tak jak mówisz - nie pozostaje nam nic poza "domniemaniem mówienia prawdy" - nadal lepsze jest takie domniemanie niż rozmnażanie na ślepo. Ja osobiście gdybym miała rozmnażać - wolałabym mieć świadomość, że ja zabiegałam o prawidłowe informacje - a że ktoś mnie okłamał - takie życie, everybody lies jak to mawiał doktor House.

Ale może wyłóż dla mnie jaśniej różnicę między "pochodzeniem" a "znajomością przodków zwierzaka do dwóch pokoleń wstecz" - dla mnie to jedno i to samo, a podejrzewam, że utarły się dwa pokolenia, bo do takiej linii stosunkowo łatwo jest dotrzeć (jak kupujesz kuleczkę od dobrego hodowcy to raczej wie, po jakich kolorkach są mamusia i tatuś).
_________________



Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 22 Maj 2014, 15:53   

W zasadzie jak nie znamy przodków malucha to jest on niewiadomego pochodzenia.
Wobec takiej informacji fermowy maluch jest wiadomego pochodzenia i to często do dwóch pokoleń wstecz.
Hodowle domowe często zaczynają się od osobników niewiadomego pochodzenia.
Chodzi mi raczej o to, żeby raczej w ogóle rezygnować z rozmnażania szynszyli, nie uzasadniać tego ich niewiadomym pochodzeniem.
Oba określenia stosuję zamiennie. Mam poczucie nieokreślonego dysonansu, kiedy czytam pytanie: a czy znasz pochodzenie (przodków) Twoich szynszyli?
Oczywiście nie odnosi się to do odmian barwnych, tylko do zwykłego rozmnażania.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
Ethelen 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 16 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 12 Kwi 2012
Posty: 1359
Skąd: Warszawa
Wysłany: 22 Maj 2014, 16:03   

Pozwolę sobie zatem zabrać głos co do ostatniej wątpliwości :)

Wiemy, że pewnych odmian barwnych nie powinno się ze sobą krzyżować. ToVxToV, Pink W.xPink W., WilsonxWilson, szerzej w wątku o krzyżówkach genetycznych.

Załóżmy zatem, że doszło do rozmnożenia ToVxToV, w wyniku którego przeżyła szynszyla o umaszczeniu standardowym, ale ToV carrier. Nie znamy jej rodziców, widzimy tylko "przeciętnego" szaraka. I łączymy go z ToV, potęgując szanse na wady genetyczne i martwe potomstwo :(

[ Dodano: 22 Maj 2014, 16:07 ]
Aniutka napisał/a:
żeby raczej w ogóle rezygnować z rozmnażania szynszyli, nie uzasadniać tego ich niewiadomym pochodzeniem.


Jest to jednak dla mnie argument bardziej przemawiający do wyobraźni niż konieczność karmienia co 2 godziny. Bo niektórym "przed faktem" może się wydawać, że dadzą radę. A sugestywny dla wyobraźni widok martwego potomstwa, może powstrzyma kogoś bardziej, przed niepotrzebnym rozmnożeniem.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!
 
     
Alarice 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 19 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2013
Posty: 868
Skąd: Łódź
Wysłany: 22 Maj 2014, 16:13   

Cytat:
Chodzi mi raczej o to, żeby raczej w ogóle rezygnować z rozmnażania szynszyli, nie uzasadniać tego ich niewiadomym pochodzeniem.

Tym niemniej często przychodzą tu osoby niedoświadczone, nastawione na rozród i niekiedy argument "trzeba będzie dokarmiać"/"matka może odrzucić" czy inny tego typu - nie przemówi im do rozumu. Inną kwestią jest, że zazwyczaj nie przemówi do nich także argument "skoro kuleczka jest z zoologa, to nie znasz jej pochodzenia, nie wiesz czy przodkowie nie cierpieli na choroby genetyczne". Uważam, że jest to dobry argument - że skoro nie znamy pochodzenia zwierzaka, to może lepiej go nie rozmnażać i nie powielać potencjalnie błędnej puli genów.

W zasadzie powieliłam to, co napisała Ethi - bo chodziło mi dokładnie o to samo, co jej, ale napisałam to już wcześniej i dopiero wysłałam - cóż, powieliłyśmy stanowisko xD
_________________



Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.
Ostatnio zmieniony przez Alarice 22 Maj 2014, 16:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Ricco! 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 5 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 10 Cze 2013
Posty: 529
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Maj 2014, 09:55   

Zgadzam się tutaj z Aniutką odnośnie argumentu o przodkach, ja mogę ich znać bo biorąc szynszyla ich zobaczyłam ale co to zmienia? Jeśli dane na temat ich zdrowia i pochodzenia które podał mi hodowca są nieprawdziwe? Jeśli okazało się że tydzień, miesiąc, pół roku po tym jak zabrałam swojego maluszka któreś z rodziców odeszło bo miało wadę genetyczną? Przecież znam pochodzenie, poznałam rodziców ale co to zmienia? Nie jest to dla mnie argument "nie rozmnażajmy bo wady genetyczne, bo nie znamy rodziców" przecież to że ktoś mnie okłamał jest równe z niewiedzą bo tak czy inaczej wychodzi na to że nie znam i koniec.
Jednak argumenty o dokarmianiu i opiece jak najbardziej do mnie przemawiają, sama się o tym przekonałam na własnej skórze. Łatwo nie było, nie zdawałam sobie sprawy że aż tak to będzie wyglądać, jednak dałam radę i mi się udało jednak wiem że nie wszyscy daliby radę. Nie jest to łatwa ani psychicznie ani fizycznie sprawa. Trzeba przygotować się na wiele życiowych zakrętów z powodu opieki nad takim maluchem, dla mnie to była cenna lekcja jednak dzisiaj drugi raz bym się nie zdecydowała na taki krok, ze względu na zdrowie maluszka, mamusi i nasze. Tu uważam że osoba która decyduje się na rozmnażanie musi zdawać sobie sprawę że to jest jak z własnym dzieckiem - te zwierze jest w 100% od nas zależne! Opieka jest tu moim zdaniem najważniejszym argumentem bo wady mogą pojawiać się zawsze i wszędzie bez względu na to czy znamy pochodzenie czy go nie znamy.
_________________
suszymy ząbki panowie :)
 
     
Eev 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 24 Wrz 2012
Posty: 419
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Maj 2014, 10:11   

Może okłamać a może mówić prawdę. Dlatego szynszyle przeznaczone do rozmnażania bierzemy od SPRAWDZONYCH hodowców. Przepraszam, ale prawdopodobieństwo, że pani z zoologicznego, pan na giełdzie albo "domowa chodowla, karmione super karmą witapol cool super szare szynszyle 30 zł sztuka albo wymienię na tablet" powie prawdę faktycznie jest wybitnie niskie dlatego takich szyli nie rozmnażamy już z założenia, bo samo popatrzenie na rodziców nic nie da (a już widzę, jak oni te szynszyle ważą, aha, po co, przecież nie trzeba, ładny jest). Takie może trochę dziwne porównanie, ale kiedy macie do wyboru zakup np. owoców morza od sprawdzonej firmy w sprawdzonym sklepie a bazarkiem z uśmiechniętym śmierdzącym dziadkiem, to gdzie je kupicie i po którym nie będziecie się dziwić, że boli brzuch...?

Dlaczego ważne, aby przodków znać dalej niż rodziców? Bo fajnie, że mamunia i tatuś są zdrowi, bo zazwyczaj są wystarczająco młodzi. Wady np. ząbkowe nie ujawniają się tak szybko, dziadkowe już "powinny" się ujawnić. Druga rzecz, że owszem rodzice malucha wcale nie muszą być rodzeństwem, ale kto wie, czy jeden z rodziców nie jest z incestu?
Rzecz następna to waga rodziców, ich ewentualnych poprzednich miotów, waga dziadków. Skoro w przeszłości były takie np. Sherlocki, to raczej nie powinno się szynszyli z tak słabymi genami rozmnażać.
Szynszyle, które nadają się do hodowli, zazwyczaj sprzedawane są po prostu drożej, człowiek który wie o co chodzi, na pewno nie sprzeda dobrych genów za 30 zł.
O kolorkach już nawet nie wspomnę.

Osoby rozmnażające szynszyle nieznanego pochodzenia powinny popytać osób którym szynszyle konały na rękach mając jakieś niesprecyzowane anomalie zdrowotne jakie to wspaniałe uczucie.
Piszę nieskładnie. :facepalm:
_________________

Dwa lata, dziesięć miesięcy, dwa tygodnie, jeden dzień...
Ostatnio zmieniony przez Eev 23 Maj 2014, 10:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23 Maj 2014, 10:45   

Bardzo dziękuję wszystkim za włączenie się do dyskusji :)
Teza: nie rozmnażamy szynszyli niewiadomego pochodzenia - jest dla mnie argumentem zerowym. I jestem pewna, że dla większości niedoświadczonych osób, które chcą mieć parkę bo chcą mieć małe szyszki - mamy na to nawet dowody na forum. Są osoby którym odradzaliśmy rozmnażanie, bo szynszyl jest niewiadomo skąd.
Natomiast argument:
Eev napisał/a:
Osoby rozmnażające szynszyle nieznanego pochodzenia powinny popytać osób którym szynszyle konały na rękach mając jakieś niesprecyzowane anomalie zdrowotne jakie to wspaniałe uczucie.
- przemawia chyba do wszystkich.
Wady ząbkowe jak napisała Eev nie zależą od pochodzenia szyszek są ich schorzeniem typowym dla starszego wieku. Większość populacji po 10 roku życia ma szanse na korekty zębów - niestety.
Alarice napisał/a:
Tym niemniej często przychodzą tu osoby niedoświadczone, nastawione na rozród i niekiedy argument "trzeba będzie dokarmiać"/"matka może odrzucić" czy inny tego typu - nie przemówi im do rozumu.
tym argumentem udało nam się zapobiec kilka razy zakupowi partnera przeciwnej płci. Wizja nieprzespanych nocy, urlopów na żądanie - robi swoje :)

[ Dodano: 23 Maj 2014, 10:47 ]
Myślę, że argument: nie rozmnażamy szynszyli niewiadomego pochodzenia, bo moga mieć wady nie przemawia dlatego, bo mnóstwo osób z powodzeniem rozmnaża takie szynszyle i są żywym świadectwem na to, że twierdząc tak wyolbrzymiamy problem, bo i jemu i "kowalskiemu" i "nowakowi" się udało i szyszki są OK.
Dlatego ja jednak jestem zwolennikiem stawiania tego argumentu na 4-5 miejscu w klasyfikacji argumentów przeciw
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
Ostatnio zmieniony przez Aniutka 23 Maj 2014, 10:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Eev 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 24 Wrz 2012
Posty: 419
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Maj 2014, 10:56   

Aniutka napisał/a:
Większość populacji po 10 roku życia ma szanse na korekty zębów - niestety.

Owszem, po 10 roku życia, kiedy ogółem szynszyle są już w wieku "bardziej starszym" mają różne schorzenia, nie tylko ząbki.
Natomiast kiedy problemy z zębami zaczynają się w wieku 2 lat, wiadomo, że coś jest nie teges.
Aniutka napisał/a:
Alarice napisał/a:
Tym niemniej często przychodzą tu osoby niedoświadczone, nastawione na rozród i niekiedy argument "trzeba będzie dokarmiać"/"matka może odrzucić" czy inny tego typu - nie przemówi im do rozumu.
tym argumentem udało nam się zapobiec kilka razy zakupowi partnera przeciwnej płci. Wizja nieprzespanych nocy, urlopów na żądanie - robi swoje :)

Ja bym była innego zdania. Mam doświadczenie z Sherlockiem, którego wykupiłam z giełdy kiedy miał ok. miesiąc. Może nie musiałam go dokarmiać co 2h, ale nie mniej jednak wymagał naprawdę dużo pracy, karmienia, walki z grzybem. Pracowałabym przy nim jeszcze 10 razy więcej, gdyby dało się zapobiec temu, jaki jest teraz (mały, ma problemy wapń-fosfor i panicznie nienawidzi być trzymany na rękach, [nawet dziwnie siedzi xD ]). Druga rzecz, że szynszyle odrzucają często słabe młode, a szanse na słabe młoda są o wiele większe w przypadku szynszyli nieznanego pochodzenia.
Fakt, czasem rodzi się zdrowy, fajny miot, ale czy to jest argument, żeby rozmnażać wszystkie jak leci? Ja bym powiedziała, że "głupi ma szczęście", nic innego.


W sumie powinniśmy stworzyć regułkę (najlepiej ze zdjęciami!) którą będziemy wklejać każdemu, kto będzie chciał sobie rozmnażać szynszyle, bo fun.
_________________

Dwa lata, dziesięć miesięcy, dwa tygodnie, jeden dzień...
Ostatnio zmieniony przez Eev 23 Maj 2014, 10:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ricco! 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 5 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 10 Cze 2013
Posty: 529
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Maj 2014, 11:16   

Eev zgadzam się z tym że powinny porozmawiać z taką osobą ale sama szukając nowych domków dla moich chłopaczków spotkałam się z tym że ludzie mieli z dobrej hodowli za duże pieniądze a okazało się że wada serduszka, że wada czegoś innego i umierał im szylek na rękach bo nic nie byli w stanie zrobić, nie wiem więc czy brałabym to za wyznacznik nieznanego pochodzenia, ponieważ zdarzyć może i w przypadku znanego i nieznanego pochodzenia. Wiele hodowli robi to dla pieniędzy i w tym momencie nie wiem czy brałabym nowego szynszyla od hodowcy który nawet ze mną nie rozmawiał na temat mojej wiedzy tylko sprzedał odbębnił gadkę i żegnam czy od osoby która ma w domu parkę nawet nieznanego pochodzenia ale dba o nie dopieszcza dokarmia, interesuje się mną jako przyszłym właścicielem maluszek, wtedy wiem że zwierze jest zadbane a u takiego hodowcy w hodowli? Dba? Dopieszcza? Jak skoro często ma kilka ciężarnych samic rodzących w podobnym czasie? No ale znasz pochodzenie...
_________________
suszymy ząbki panowie :)
 
     
Alarice 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 19 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2013
Posty: 868
Skąd: Łódź
Wysłany: 23 Maj 2014, 11:20   

Aniutka, ale nadal powiem Ci zupełnie szczerze, że nie rozumiem, do czego dążysz. Czyli, co nie rozmnażać, bo dokarmianie? Jest wiele osób, do których taki argument nie przemówi - mamy wielu uczniów, studentów, osób pracujących w domu, które uznają, że przecież mają czas żeby dokarmiać. Owszem, jak mówi Ricco, jak ktoś coś takiego przeszedł - to tak, ma świadomość, że to męczarnia. Ale zazwyczaj na nikim nie robi wrażenia argument o nocnym wstawaniu, bo "on/a pracuje w domu i może wstać"/"wstaje w nocy do dzieci i może zajrzeć do maluchów".
Aniutka napisał/a:
Teza: nie rozmnażamy szynszyli niewiadomego pochodzenia - jest dla mnie argumentem zerowym. I jestem pewna, że dla większości niedoświadczonych osób, które chcą mieć parkę bo chcą mieć małe szyszki - mamy na to nawet dowody na forum. Są osoby którym odradzaliśmy rozmnażanie, bo szynszyl jest niewiadomo skąd.

Z drugiej strony - w stosunku do takiej osoby były też stosowane argumenty o dokarmianiu i innych takich, w związku z czym dlaczego stawiać ten argument wyżej, skoro też nie przyniósł zamierzonego rezultatu w postaci stworzenia stada jednej płci? ;)
Ciężko jest też uznać, że do wielu osób przemówił argument o dokarmianiu, skoro zazwyczaj stosowane były wszelkie gamy argumentów - nieznane pochodzenie, ewentualne wady genetyczne, odrzucenie przez matkę i dokarmianie. Rzadko kiedy da się jednoznacznie stwierdzić, który argument przemówił do potencjalnych osób chcących rozmnażać, bo zazwyczaj ograniczają się do "macie rację, kupię mojemu Tofikowi kolegę", "kupię mojej Pusi koleżankę", rzadko kiedy pada jakieś hasło w stylu "macie rację, nie mam czasu dokarmiać" ;)
Aniutka napisał/a:
Myślę, że argument: nie rozmnażamy szynszyli niewiadomego pochodzenia, bo moga mieć wady nie przemawia dlatego, bo mnóstwo osób z powodzeniem rozmnaża takie szynszyle i są żywym świadectwem na to, że twierdząc tak wyolbrzymiamy problem, bo i jemu i "kowalskiemu" i "nowakowi" się udało i szyszki są OK.
Dlatego ja jednak jestem zwolennikiem stawiania tego argumentu na 4-5 miejscu w klasyfikacji argumentów przeciw

Z drugiej strony - argument "nie rozmnażaj, bo matka może odrzucić i trzeba będzie dokarmiać" też działa z rzadka, bo to są apokaliptyczne wizje, a skoro koledze "kowalskiemu" mamusia-szynszyla wykarmiła młode dwukrotnie, to czemu u niego ma tak nie być?
Zauważ, że przy argumentach na temat nierozmnażania szynszyli nieznanego pochodzenia zazwyczaj pojawia się też argument o tym, że wady genetyczne rzadko kiedy ujawniają się tuż po urodzeniu, a może się ujawnić np. po 3 latach jakaś wada serca. Argument o nieznanym pochodzeniu działa zdecydowanie bardziej długofalowo, bo jeśli takiej osobie "uda się" raz czy dwa mieć młode od rodziców nieznanego pochodzenia i nie musiał/a ich dokarmiać - to strach o dokarmianie maleje, jeśli nie w ogóle zanika. Natomiast jeśli potencjalnie taka osoba ma jakiś kontakt z właścicielami malców i taki malec z nieznanych przyczyn umiera w stosunkowo młodym wieku - czasem, w niewielu przypadkach może się zapalić czerwona lampka. Być może rzadko - ale tak jak mówię, jeśli ktoś troszczy się o swoje zwierzaki, taki długofalowy w skutkach argument ma większe znaczenie.
Ricco! napisał/a:
Zgadzam się tutaj z Aniutką odnośnie argumentu o przodkach, ja mogę ich znać bo biorąc szynszyla ich zobaczyłam ale co to zmienia? Jeśli dane na temat ich zdrowia i pochodzenia które podał mi hodowca są nieprawdziwe?

Być może skłamał, a być może powiedział prawdę. Tak, jak zaznaczyła Eev - dlatego rozmnażane powinny być wyłącznie zwierzaki z pewnych źródeł. Dodatkowo, nawet jeśli taka osoba wydawała się pewnym źródłem, a jednak skłamała - masz gdzieś w środku tę świadomość, że próbowałeś/łaś poznać pochodzenie swoich zwierzaków, aby uniknąć przekazywania "chorych" genów.
Mam wrażenie, że nie można mówić o argumentach lepszych i gorszych - ale też jestem zdecydowaną przeciwniczką rozmnażania zwierzaków nieznanego pochodzenia. Niestety, wiele osób kupuje zwierzaka z zoologicznego/pseudohodowli i twierdzi, że one nie mają wad genetycznych, bo przebadał je weterynarz (oby to jeszcze był weterynarz znający się na szynszylach, a nie z Bożej łaski znawca psów i kotów...) i powiedział, że ząbki są ładne, a osłuchowo w serduszku nic nie ma. Problem jest taki, że do takich osób nawet argument o odrzuceniu młodych przez matkę nie przemówi, skoro są tak zatwardziałe i nawet wizje martwych malców nie wywołują potu na plecach.
Zgadzam się z Eev - powinien powstać jakiś temat o rozmnażaniu, w którym powinny być wyszczególnione wszystkie nasze argumenty przeciwko rozmnażaniu, być może poparte zdjęciami, jeśli nie będą zbyt drastyczne czy wypowiedziami osób, których zwierzaki prawdopodobnie zmarły w wyniku chorób genetycznych.

[ Dodano: 23 Maj 2014, 11:22 ]
Ricco! napisał/a:
Wiele hodowli robi to dla pieniędzy i w tym momencie nie wiem czy brałabym nowego szynszyla od hodowcy który nawet ze mną nie rozmawiał na temat mojej wiedzy tylko sprzedał odbębnił gadkę i żegnam czy od osoby która ma w domu parkę nawet nieznanego pochodzenia ale dba o nie dopieszcza dokarmia, interesuje się mną jako przyszłym właścicielem maluszek, wtedy wiem że zwierze jest zadbane a u takiego hodowcy w hodowli? Dba? Dopieszcza? Jak skoro często ma kilka ciężarnych samic rodzących w podobnym czasie? No ale znasz pochodzenie...

Ale my absolutnie nie mówimy o hodowlach fermowych! Jak ktoś już wyżej wspomniał (chyba Aniutka) - hodowla fermowa absolutnie nie daje wiedzy o pochodzeniu zwierzątka. A nie wmówisz mi, że hobbysta rozmnaża na taką skalę - jeśli par jest dużo, to na pewno nie będzie to już hodowla hobbystyczna. Przy kilku parkach na pewno jest w stanie się o nie troszczyć.
_________________



Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23 Maj 2014, 11:28   

Eev napisał/a:
W sumie powinniśmy stworzyć regułkę (najlepiej ze zdjęciami!) którą będziemy wklejać każdemu, kto będzie chciał sobie rozmnażać szynszyle, bo fun.
może nie regułkę, ale przyjąć pewien standard gdzie pochodzenie znane/nieznane będzie jednym z punktów.
Przemawia za tym również fakt, że teraz można by przypuszczać, że skoro znam pochodzenie do dwóch pokoleń wstecz to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozmnażać szynszyle. Wydaje mi się, że owszem nie stoi, ale tylko wtedy gdy świadomie zakładam hodowlę domową. Nawet jeśli nie mam doświadczenia (w końcu nikt z nas nie rodzi się z takimi doświadczeniami), ale mam wiedzę i jestem przygotowana choćby teoretycznie oraz wyposażona w odpowiednie sprzęty (porodówka, mleko, pipety itd itd) to OK. Rzeczywiście wtedy nie ma przeszkód, ale w każdym innym przypadku należy rozmnażanie odradzać.
Zastanawiam się...., ale chyba przydałby się oddzielny temat, który będzie pokłosiem tej dyskusji.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
Alarice 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 19 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2013
Posty: 868
Skąd: Łódź
Wysłany: 23 Maj 2014, 11:31   

Cytat:
Zastanawiam się...., ale chyba przydałby się oddzielny temat, który będzie pokłosiem tej dyskusji.

Też mi się tak wydaje ;)
_________________



Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji.
 
     
Eev 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 24 Wrz 2012
Posty: 419
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Maj 2014, 11:36   

Ricco! napisał/a:
z tym że ludzie mieli z dobrej hodowli

tzn z której?
Ricco! napisał/a:
nie wiem czy brałabym nowego szynszyla od hodowcy który nawet ze mną nie rozmawiał na temat mojej wiedzy tylko sprzedał odbębnił gadkę i żegnam

Czyli jaka? Poproszę konkrety. Bo nie rozmawiamy o pseudohodowlach, tylko o hodowlach przez duże "H".

Ricco! napisał/a:
osoby która ma w domu parkę nawet nieznanego pochodzenia ale dba o nie dopieszcza dokarmia, interesuje się mną jako przyszłym właścicielem

Super, że ma chęci, taką szynszylę można kupić NA KOLANKA ALE NIE DO ROZMNAŻANIA!!
Sama miałam Batmana który był przygarnięty z "niewiadomokąd" i nigdy przenigdy nie będę tego żałować, mimo, że wady które np. nie pozwoliły mu przyjąć kroplówki prawdopodobnie były spowodowane właśnie incestem, ale chyba musiałabym być ostatnim wariatem żeby pozwolić mu się rozmnożyć.
Bo co z tego, że szynszyla jest wychuchana? Możesz być najlepszym opiekunem pod słońcem, ale jeżeli mamusia szynszyla jest córeczką zapłodnionej w 3 miesiącu black velvet z wagą 200g przez jej ojca, to choćbyś karmiła karmą za 100zł/kg i miała złotą klatkę, siedziała 24h/dobę głaszcząc ,to nic Ci to nie da, bo jednak szanse na to, że padnie Ci po 2 miesiącach kompletnie bez powodu są chyba dość logicznie większe.
Powtarzam, zwierzęta kupowane do hodowli powinny być starannie wyselekcjonowane. Ok, przodków (rodziców, ale jakbym się zapytała, to dziadków też by się znalazło) Akise znam, ale czy bym go rozmnożyła? Nie. Bo się nie nadaje, jest za chudy i ma problemy neurologiczne. Ale nie kupowałam go z myślą o rozmnażaniu, dlatego hodowca nie sprzedał mi zwierzaka który przeznaczone jest na rozmnażanie.
_________________

Dwa lata, dziesięć miesięcy, dwa tygodnie, jeden dzień...
 
     
Ricco! 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 5 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 10 Cze 2013
Posty: 529
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Maj 2014, 11:51   

tu się zgadzam że takiego malucha do pieszczenia nie do rozmnażania, nazw nie znam wiem tylko że jedna jest w okolicach Wielunia a druga w województwie Lubuskim - tak było mi i tym osobom przedstawione jako dobra hodowla i uwierzyli... ja swoje maluchy brałam tak jak napisałaś żeby mieć "na kolanka" rozmnożyły się no trudno, znaliśmy ryzyko jak nie zoperujemy a się baliśmy operacji (na którą i tak się zdecydowaliśmy) i zwlekaliśmy, wiem że jest wiele takich właśnie osób jak my, ja zaznaczyłam że mają iść do pieszczoch nie rozrodu, niemniej jednak takie "wpadki" jak u mnie się zdarzają i wtedy trzeba wziąć na barki tą odpowiedzialność i dopilnować żeby zwierzaki dalej się nie rozmnażały, takich "wpadek" nie zapobiegniemy choćby nie wiem co, możemy jedynie edukować co robić w takim momencie.
_________________
suszymy ząbki panowie :)
 
     
Aniutka 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 97 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 23 Sty 2012
Posty: 4701
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23 Maj 2014, 11:56   

OK czy zgadzacie się zatem, żeby popracować nad "warunkami" jakie musi spełniać szynszyla, żeby można ją było rozmnażać? Warunki muszą być poparte argumentami. Same "gołe" stwierdzenia nie wystarczą.
Warunki które opiszemy traktujemy wtedy jako wytłumaczenie, dlaczego nie rozmnażamy zwierzaków. Nie chciałabym, żeby były traktowane jak prawo, którego nieprzestrzeganie grozi karą, ale jako rozsądna argumentacja do rozważenia.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

Dyzio i Franio
 
     
Eev 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 24 Wrz 2012
Posty: 419
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Maj 2014, 12:10   

No właśnie, ja nawet nie mam pojęcia o jakich hodowlach mówisz, sama do końca nie wiesz co to za hodowle, także no jak mogą być dobre i polecane? xD

Osobiście jestem baaaardzo zainteresowana hodowlą, z tym, że obecnie nie mam warunków, co nie przeszkadza mi w przegrzebywaniu internetu w poszukiwaniu szynszyla pt"o jeju jeju, ale fajny kupiłabym dla Nero" i szczerze są dosłownie 3 hodowle z których kupiłabym szynszyla do rozmnażania, plus kilka osób z forum rozmnażających szynszyle na mniejszą skalę niż w hodowlach, po wcześniejszym rozeznaniu w przodkach, miotach które są zamieszczane chociażby na stronie internetowej, dzięki czemu przodków Nero znam do hmm, pradziadka?
Ale przykładowo Ricco!, od Ciebie szynszyli na rozmnażanie bym nie kupiła, chociaż dbasz o nie najlepiej jak się da - ale nie mają "pewnych" genów.
Tak jak napisała Alarice, nawet jeżeli hodowca z zimną krwią okłamie, to jednak nie jest to w tej chwili wina właściciela, podobnie kiedy idziemy do sprawdzonego weterynarza który popełni błąd.
No i nie mówimy tutaj o "wpadkach" kiedy dwóch samców okazuje się parką, tylko o świadomym trzymaniu parki nieznanego pochodzenia.
_________________

Dwa lata, dziesięć miesięcy, dwa tygodnie, jeden dzień...
 
     
Ethelen 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 16 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 12 Kwi 2012
Posty: 1359
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23 Maj 2014, 12:29   

Aniutka, o ile dobrze zrozumiałam to nie wykluczasz zasadności tego argumentu, tylko podawanie go jako pierwszego z góry.

Eev, popieram całym sercem. Eddie, który nigdy mimo najlepszej karmy nie mógł osiągnąć "normalnej" wagi, a wykończyło go przegrzanie, którego objawy dr Ola z Ogonka zdiagnozowała jako niezbyt poważne, a potem okazało się, że wrodzona wada serca nie pozwoliła mu go przeżyć.

Fajnie, jeśli ktoś chce mieć maluchy - bo tak, bo są słodkie, małe puchate i potrzebuje zaspokoić miłość własną - my wiemy na forum, że szynszyle mogą być szczęśliwe w stadłach jednopłciowych i wcale do szczęścia nie potrzebują być rozmnażane.

Może napiszę brutalnie - ale przez arogancką chęć przez człowieka posiadania młodych szynszyli, cierpią na tym i szynszyle i późniejsi ich właściciele. Czy to jest wina Eddiego, że miał wrodzoną wadę serca i potworną niedowagę, mimo całego serca jakie było wkładane w późniejszą opiekę nad nim? Nie jest.

Czy jest winą późniejszego właściciela, że chuchał i dmuchał kulkę, która mogła być rozmnożona dla czyjegoś kaprysu? Czy naprawdę przez czyjąś arogancję ma potem patrzyć jak zwierzak tuż przed śmiercią łapie ostatnie oddechy dusząc się?

Być może gdyby właściciel pomyślał i zrezygnował z rozmnożenia kulek, nie miałoby to miejsca. Właściciel znalazł kulkę "gdzieś" dobrał do niej płeć przeciwną "bo tak" i nieważne ile by karmił i wstawał do późniejszych maluchów. Potem wyda ją dalej, a skutki jego egoizmu odczuwane dużo później - nawet jak mu się wydaje, że "się udało" bo poród przeszedł bez komplikacji a maluchy wyglądają na zdrowe - to jak pisze Eev, wady mogą być odczuwalne znacznie później.

Stąd w temacie uczciwości, który poruszyła Ala - wydaje mi się, że przyzwoitość wymaga, żeby oddając malucha rozmnożonego z niepewnego źródła poinformować przyszłego właściciela, że taka sytuacja miała miejsce.

Sorry, za emocjonalny wpis, ale łatwo się pisze o "skutkach ogólnych", "kowalskich", czy "iksińskich", kiedy dotykają kogoś tam daleko. Być może gdybym wiedziała, że Eddie jest po "niepewnych rodzicach" to pierwsza rzecz, którą zrobiłabym to poleciała zbadać mu serce. Może dzięki temu by jeszcze żył, może nie. Tego nie wiem. Dziś mogę mieć po prostu swój osobisty personalny żal do "iksińskiego", któremu być może "wydawało się", że chęć wstawania do karmienia jest wystarczająca, żeby bawić się w rozmnażanie.
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!
 
     
Michal 
Administrator



Pomógł: 35 razy
Wiek: 41
Dołączył: 22 Lis 2008
Posty: 1482
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23 Maj 2014, 12:39   

Nie będę się rozpisywał ale:
Aniutka napisał/a:
Teza: nie rozmnażamy szynszyli niewiadomego pochodzenia - jest dla mnie argumentem zerowym


Oczywiście - to tak jak dresiarzowi w BMW powiedzieć "nie jedź obok szkoły 100km/h bo możesz potrącić dziecko"
Na pewno się przejmie ;)
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!

:loveszynszyla:
 
     
Ethelen 
WIELKIE SERCE



Pomogła: 16 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 12 Kwi 2012
Posty: 1359
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23 Maj 2014, 12:45   

Ricco! napisał/a:
rozmnożyły się no trudno



Niestety jest to zawsze świadoma decyzja właściciela - trzymam szynszyle w parze mieszanej, niekastrowane, mam pewność, że będą młode.

Aniutka napisał/a:
OK czy zgadzacie się zatem, żeby popracować nad "warunkami" jakie musi spełniać szynszyla, żeby można ją było rozmnażać? Warunki muszą być poparte argumentami. Same "gołe" stwierdzenia nie wystarczą.


Byłby to świetny pomysł! Taki krótki "guide" dla osoby, która to rozważa :)
_________________
Gość Bardzo ważne zmiany na forum! koniecznie zajrzyj tu: WAŻNE ZMIANY!!!
 
     
Eev 
Demon aktywności na forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 24 Wrz 2012
Posty: 419
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Maj 2014, 12:47   

Michał, myślę, że mówimy tu o osobach częściowo myślących, u których mózg jeszcze ostatnim tchem stara się walczyć, nie o dresach. Normalne, że jak ktoś jest zdesperowany, to nawet udowodniony argument, że nowo narodzone szynszyle przenoszą AIDS i impotencję go nie przekona.
_________________

Dwa lata, dziesięć miesięcy, dwa tygodnie, jeden dzień...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,39 sekundy. Zapytań do SQL: 37